Archive for September, 2006

Orbiter and Apollo / Orbiter i Apollo

Friday, September 29th, 2006
nassp4 dsky mesh

Many visitors ask me how they can simulate Apollo missions using their own computers. There are of course many applications avaliable (commercial and non commercial ones) but in my personal opinion Orbiter with a special Apollo addon called “Project Apollo NASSP” is the best. You can find more information on Orbiter here http://www.spacedemo.com/2006/08/29/space-ticket-for-everyone-bilet-na-lot-w-kosmos-dla-kazego/

Now let’s focus on the addon. It takes you to late 60’s - you can perform all Apollo missions including legendary Apollo 11’s landing on the Moon. You can also assemble Saturn V rocket and take it to the launchpad. But be carefull !!! Apollo’s systems are very complicated. You have to learn all procedures, and computer configurations. If You succeed - you gonna land on the Moon. And don’t forget to return home - safely. Please visit this site for more infomation http://www.eharm.net/shop/freeware/orbiter/addons/nassp/nassp.html

And one more information: This is completly FREE !!!
Wiele osób odwiedzających stronę pyta mnie w jaki sposób można symulować misje Apollo przy użyciu zwykłego komputera. Jest oczywiście wiele programów, ale moim zdaniem Orbiter z dodatkiem “Project Apollo NASSP” jest najlepszy. Więcej informacji o Orbiterze znajdziecie tutaj: http://www.spacedemo.com/2006/08/29/space-ticket-for-everyone-bilet-na-lot-w-kosmos-dla-kazego/

Skupmy się zatem na dodatku: dzięki niemu przeniesiecie się w późne lata 60te. Program umożliwia wykonanie niemal wszystkich misji Apollo łącznie z legendarnym lądowaniem Apollo 11 na Księżycu. Można również samodzielnie złożyć Saturna V i wytoczyć go na wyrzutnię. Ale uwaga. Systemy Apolla są bardzo skomplikowane. Żeby sensownie wczuć się w rolę będziecie musieli nauczyć się wszystkich procedur i konfiguracji komputera pokładowego. Jeśli wam się uda - wylądujecie na Księżycu. I nie zapomnijcie wrócić do domu - bezpiecznie. Więcej informacji o dodatku: http://www.eharm.net/shop/freeware/orbiter/addons/nassp/nassp.html

No i jeszcze jedno: program jest całkowicie DARMOWY !!!

Race into space part 3 / Historia podboju kosmosu odc. 3

Wednesday, September 27th, 2006

shep2 freedom launch 

This is the third part of the radio documentary about the history of the Soviet - American space race. The program was prepared with Ewa Niewiadomska and Witek Orzech with cooperation of mr Howard Benedict from AP. This part covers historical flight of Alan Shepard - the first American in space.

click to listen
click to play

Oto trzecia część radiowego cyklu dokumentalnego o historii radziecko - amerykańskiego wyścigu w kosmos. Program został zrealizowany z Ewą Niewiadomską i śp. Witkiem Orzechem oraz we współpracy z Howardem Benedictem z AP. Ten odcinek opisuje historyczny lot Alana Sheparda - pierwszego Amerykanina w kosmosie.

Trapped in ice / W lodowej pułapce

Tuesday, September 26th, 2006

soyuz23 

image source: http://www.astronautix.com

It happened in October 1976 and it was one of the most complicated landings in history of the space exploration. Soyuz 23 landed in the middle of the frozen lake. Mr. Marek Jarosiński (www.astronautyka.planty.pl) - the space history expert wrote very interesting story which is avaliable in Polish below. The English version of the story is avaliable here: http://www.videocosmos.com/soyuz23.shtm.

Otrzymałem dziś od pana Marka Jarosińskiego, autora strony www.astronautyka.planty.pl niezwykle interesujący tekst. Oto on:


Październik 1976 roku. Do stacji orbitalnej Salut-5 wystartował z kosmodromu w Bajkonurze w Kazachstanie, będącym wtedy republiką Związku Radzieckiego, statek kosmiczny Sojuz-23. Dowódcą wyprawy był Wiaczesław Zudow, inżynierem pokładowym Walerij Rożdiestwieński. Odnalazł stację, urządzenia statku kosmicznego zaczęły ją „widzieć” poprzez namierzanie radiowe i statek transportowy zaczął manewr zbliżania do niej. Zbliżał się powoli. W pewnym momencie okazało się, że parametry zbliżania są niewłaściwe. Tak rozbieżne z zaplanowanymi, że kierownictwo lotu nakazało przerwanie połączenia. Ale w Zudowie odezwały się ambicje. Na przekór decyzji kierownictwa lotu, spróbował dobić do Saluta-5. Po kilku próbach zbliżenia statku transportowego do stacji orbitalnej, zużył taką ilość paliwa, że jego zapas mógł wystarczyć już tylko na doprowadzenie statku do hamowania i zejścia z orbity.
Po dwóch dobach nieudanego lotu, nocą 16 października 1976 roku Sojuz-23 rozpoczął lądowanie w Kazachstanie. Na tym jednak nieprzyjemności się nie skończyły. Okazało się bowiem, że kontrola lotu źle obliczyła parametry trajektorii schodzenia do lądowania i z powodu tego błędu w obliczeniach wypadło ono w innym miejscu, niż to było planowane. Kabina z załogą zamiast opaść na rozległy step, trafiła akurat w wodę, w słone jezioro Tengiz, około 195 km na południowy zachód od Celinogradu. Ba, gdyby w samą wodę – nie byłoby problemu, bo lądownik Sojuza był przecież przystosowany do awaryjnego wodowania. Na nieszczęście lądownik ugrzązł w kaszowatej błotno-śniegowej mieszaninie i to aż kilkadziesiąt kilometrów od brzegu. Do tego jezioro spowijała gęsta mgła, a mróz był – że daj Boże zdrowie – 22 stopnie poniżej zera. Co jeszcze dodać? Noc była. I zawierucha, właściwie już zimowa, mimo że działo się to w połowie października. W sumie niewesoło.
Wkrótce okazało się, że sytuacja załogi statku kosmicznego jest jeszcze gorsza niż wynikałoby z powyższej wyliczanki utrudnień akcji ewakuacyjnej. W ich kabinie kończyły się zapasy tlenu i stawało się coraz zimniej. Otworzyć włazu dla zaczerpnięcia świeżego powietrza, nawet za cenę szybszego ochłodzenia wnętrza lądownika, kosmonauci nie mogli. Luk znajdował się w wodzie. Przechył lądownika spowodował, że zatopiony został zawór umożliwiający w normalnych warunkach dopływ powietrza z zewnątrz. Z wierzchu statek był zasypywany przez śnieg. Szanse kosmonautów na wyjście cało z opresji zmniejszały się z godziny na godzinę. Musieli korzystać z zapasu powietrza z systemów oczyszczania atmosfery kabiny kosmicznej, ale ich wydolność coraz szybciej się zmniejszała. Tkwili w lodowej pułapce.
Samolot grupy poszukiwawczo-ewakuacyjnej odnalazł na jeziorze światła sygnalizacyjne lądownika. Wcześniej z kosmonautami nawiązano łączność radiową. Ale jak do nich dotrzeć?
W wody jeziora zrzucono ekipę płetwonurków i ciężki sprzęt pływający. W gęstej mgle z trudem przebijali się oni do lądownika statku kosmicznego. Wkrótce sztab akcji musiał myśleć już nie tylko o ratowaniu kosmonautów, ale samych ratowników także.
Kosmonauci uwięzieni w kabinie z rosnącym niepokojem odmierzali czas niebezpiecznie przedłużającej się akcji ratowniczej. Do kontenerów NAZ, zawierających zestaw awaryjny przydatny w razie lądowania statku kosmicznego w terenie odludnym, umożliwiający załodze przetrwanie do czasu odnalezienia jej przez grupę poszukiwawczo-ratowniczą, nie sięgali, bo upakowani w ciasnej kabinie Sojuza nawet nie mieli możliwości otworzenia zasobników. Głód zaspokajali korzystając ze sporych zapasów zafoliowanego pożywienia przewidzianego na planowany czas ich wyprawy kosmicznej, a miała ona przecież trwać kilka tygodni, wiec zapas był duży. Gorzej było z zaspokajaniem potrzeb fizjologicznych, bo urządzenie mające im przynosić ulgę krążyło sobie w najlepsze gdzieś w kosmosie po przypadkowej orbicie wokółziemskiej. Umieszczone bowiem było w kulistej części orbitalnej Sojuza, odstrzelonej na krótko przed zejściem kabiny załogowej do lądowania.
Kosmonauci nie mogli wydostać się z hermetycznie zamkniętego lądownika. Aby oszczędzać energię elektryczną zasilającą regeneratory powietrza, odłączyli wszystkie urządzenia oprócz automatycznej sygnalizacji radiowej wskazującej ratownikom drogę w gęstej mgle. Tracili przytomność w miarę powiększania się stężenia dwutlenku węgla w atmosferze kabiny Sojuza. Przez całą noc czuwali bojąc się zasnąć, co mogłoby spowodować popadnięcie w śpiączkę i głębokie, śmiertelne zatrucie dwutlenkiem węgla. Radzili sobie w ten sposób, że dla oszczędności kończących się zasobów powietrza wyłączali regeneratory i czekali do ostatniej chwili przed utratą przytomności, by na chwilę na nowo je włączyć, odzyskać jasność umysłu.
Jedenaście godzin, tyle trwała akcja ewakuacji Zudowa i Rożdiestwieńskiego. Pierwszy od góry dotarł do nich śmigłowiec. Ekipa ratowników opuszczona z pokładu maszyny pomogła załodze Sojuza-23 wydostać się z lodowej pułapki. Jeden z następnych śmigłowców usiłował wydostać kabinę z lodowej kaszy, ale nie udawało się to, więc lądownik był wleczony na holu śmigłowca aż do brzegu jeziora.
Gdy kosmonauci, zziębnięci i zmęczeni, stanęli na stałym lądzie, ktoś z obecnych zauważył:
- W Kazachstanie jest tyle stepu, a wy musieliście trafić właśnie w jezioro!
- Inaczej być nie mogło - zareplikował Zudow. – Przecież inżynier pokładowy – jedyny z kosmonautów – jest marynarzem.
Rzeczywiście, Walerij Rożdiestwieński, po ukończeniu Wojskowej Wyższej Inżynieryjnej Uczelni Morskiej, zanim przeszedł do oddziału kosmonautów, przesłużył kilka lat w radzieckiej marynarce wojennej.

Marek Jarosiński Magazyn Astronautyczny www.astronautyka.planty.pl

Scream in space / Krzyk w kosmosie

Saturday, September 23rd, 2006
colcrewcoldebhelm

I’ve made this radio program on February 1st 2003 - a few hours after the tragedy of the crew of the space shuttle Columbia. It describes the most tragic events in space exploration history. Next morning it was broadcasted by Polish Radio Katowice, and a few days later by 3rd program of Polish Radio. I’ll remember those long night hours spent in the studio for the rest of my life. When I was preparing this documentary I was crying. It is very important for me so I’ve decided to share it with you.

click to listen
click to play

Przygotowywałem tę audycję 1 lutego 2003 roku kilka godzin po tragedii “Columbii”. O katastrofie dowiedziałem się od koleżanki która przysłała mi krótkiego smsa: “włącz CNN”. Kiedy zobaczyłem rój szczątków spadających na ziemię jak meteory zrozumiałem wszystko. Popędziłem do radia i nagrałem ten program, który został wyemitowany następnego dnia rano. Dwa dni później nadała go “Trójka”. Nigdy nie zapomnę tych długich godzin w studio kiedy montowałem audycję i… płakalem. Ten dokument jest dla mnie niezmiernie ważny i dlatego postanowiłem się z Wami nim podzielić. W audycji wykorzystałem fragmenty doskonałej książki Marka Jarosińskiego pt. “Krzyk w kosmosie”.

New section / Nowy dział

Saturday, September 23rd, 2006

A new section appeared at the right menu - reviews of books about the space exploration (in Polish only)

Po prawej stronie w menu pojawił się nowy dział - recenzje książek poświęconych podbojowi kosmosu. Trochę tych pozycji jest, ale nie wszystkie równie dobre. Na początek jednak kultowa już książka Marka Jarosińskiego “Krzyk w kosmosie”.

The moon watch / Księżycowy zegarek

Friday, September 22nd, 2006

According to official NASA information the Omega Speedmaster was the first and so far the only watch worn on the Moon. But surprisingly it was not worn by the first man who stepped on the lunar surface ! Both astronauts Buzz Aldrin and Neal Armstrong were equipped with identical wrist watches but Armstrong’s Speedmaster malfunctioned during descent and he decided to leave it inside the spacecraft during EVA. Aldrin is the second man on the moon and after 100 or 200 years his name would be probably forgotten, but his watch has a good chance to became an important part of history (the history of wristwatches of course). The history of Speedmaster in space is quite interesting. According to Imai’s Time Capsule it began in 1961 when NASA’s flight equipment buyer went to Corrigan’s watch shop in Texas to purchase a chronograph. At that time, the NASA flight equipment buyer purchased five chronographs, all of different brands, including the Omega Speedmaster. The intended use for the chronographs was not made clear. What brought the NASA equipment buyer to a jeweler’s on a Texas street comer was most likely none other than President Kennedy’s speech. NASA procured a large number of Speedmaster’s during the 1960’s for use as an Space Flight Crew chronograph after extensive testing prior to the first Gemini flight. So, when You look at the famous Omega ad, you are not looking at Neal Armstrong, but Buzz Aldrin. Today most of American or Russian astronauts are using classic Speedmaster or a new X-33 model.

omegaad aldrinomega1 x33

click images to enlarge

Według informacji z NASA Omega Speedmaster to pierwszy i do tej pory jedyny zegarek który był noszony przez astronautów na Srebrnym Globie. Ale jak się okazuje nie przez pierwszego człowieka który postawił stopę na Księżycu ! Buzz Aldrin i Neil Armstrong zostali wyposażeni w identyczne zegarki, ale Omega Armstronga zepsuła się tuż przed lądowaniem i astronauta musiał zostawić ją w LEM-ie. A zatem Buzz Aldrin – drugi człowiek na Księżycu o którym za 100 czy 200 lat mało kto będzie pamiętał nosił na ręku zegarek który z pewnością przejdzie go historii (naręcznych chronometrów oczywiście). Historia kosmicznej kariery Speedmastera jest dość interesująca. Według Imail’s Time Capsule zaczęła się ona w 1961 roku, kiedy jeden z pracowników NASA wszedł do niewielkiego sklepu w Teksasie by kupić zegarek. Jak się później okazało – nie dla siebie. W tym czasie NASA testowała zegarki kilku innych firm nie informując producentów w jakim celu to robi. Po testach na pokładzie Gemini 3 w 1965 roku Speedmaster stał się oficjalnym zegarkiem amerykańskich astronautów. A zatem kiedy patrzycie na słynną reklamę Omegi Speedmaster (zwróćcie uwagę na prawy nadgarstek) widzicie nie Neila Armstronga, lecz Buzza Aldrina. Dziś większość Amerykańskich i Rosyjskich astronautów używa klasycznych speemasterów lub nowszego modelu X-33.

The space race history part 2 / Historia wyścigu w kosmos cz.2

Thursday, September 21st, 2006

gagarin1   gagarin2

I’m happy to present to You the second part of the radio documentary about the Soviet - American race to the Moon. This episode tells the story of the first manned spaceflight and Yuri Gagarin. It contains original recordings and reports from that day. Happy listening.

click to listen
click to play

Z prawdziwą przyjemnością prezentuję drugi odcinek dokumentalnego cyklu radiowego o radziecko - amerykańskim wyścigu na Srebrny Glob. Dziś historia pierwszego załogowego lotu kosmicznego i oczywiście Jurija Gagarina. W tym odcinku serii wykorzystałem oryginalne nagrania i relacje reporterskie z tamtego czasu. Miłego słuchania.

 

A new link / nowy link

Thursday, September 21st, 2006

A new link appeared in “links” section. In my opinion this is the best Polish database about spaceflights, missions etc. Everything You need.

W “linkach” pojawił się nowy adres. Moim zdaniem najlepsza polska strona poświęcona lotom kosmicznym. Aktualne informacje i cała masa szczegółów.

The Golden Pill / Złota pigułka

Wednesday, September 20th, 2006
voshodpillap13

Were American astronauts equipped with cyanide capsules to help them to pass away in hopeless critical situations in space ? It is very difficult to find answer to this question. Buzz Aldrin had this great answer to a reporter when he was asked about whether the government had given the Apollo astronauts cyanide pills in case something went wrong. Buzz said if something went wrong, they wouldn’t need cyanide pills; all they’d have to do is open a window. Jim Lovell – the commander of Apollo 13 in his book “The Lost Moon” also denies information about suicide pills and says that during his dramatic mission he was mostly thinking about how to survive not to how kill himself. So is it just another urban myth ? No. Behind the iron curtain the situation was different. In one of the official NASA documents I’ve found an information that Aleksei Leonov ( the first man who made a spacewalk) revealed that he had a suicide pill in his helmet and he could have swallowed it if he had been unable to ingress Voskhod 2 and Belyayev had been forced to leave him in orbit. And in fact after his ten minutes outside the Voskhod, Leonov found that his suit had stiffened to the point where he could not re-enter the airlock. Leonov worked around this by allowing some of his suit’s pressure to bleed off, making it easier for him to bend the joints. So it seems that there is always a small portion of true in every myth…

Czy na wyposażeniu statków kosmicznych znajdowała się trucizna którą astronauci mogliby zażyć w sytuacji bez wyjścia ? Odpowiedź na to pytanie jest bardzo trudna. Agencja NASA wielokrotnie zaprzeczała informacjom jakoby kapsułki z cyjankiem posiadali astronauci biorący udział w misjach Apollo. Najbardziej logicznej odpowiedzi udzielił Buzz Aldrin : „Jeśli coś poszłoby nie tak nie potrzebowalibyśmy żadnej trucizny. Wystarczyłoby otworzyć okno” stwierdził drugi człowiek na Księżycu. Jim Lovel w swojej książce „Apollo 13 – utracony Księżyc” również zaprzecza istnieniu kapsułek z cyjankiem i dodaje że w czasie swojej dramatycznej misji myślał głównie o tym jak przeżyć a nie jak ze sobą skończyć. Czy zatem opowieści o cyjanku są wyssane z palca ? Nie do końca. Po drugiej stronie żelaznej kurtyny było nieco inaczej. W jednym z oficjalnych dokumentów NASA można znaleźć informację że Aleksiej Leonow – pierwszy człowiek który wyszedł w otwartą przestrzeń kosmiczną przyznał że miał przy sobie truciznę. Kapsułka znajdowała się wewnątrz hełmu i mogła zostać zażyta przez kosmonautę gdyby na skutek jakiejś awarii Leonow nie mógł wrócić na pokład „Woschoda 2” I rzeczywiście – misja o mały włos nie zakończyłaby się tragedią. Wypełniony powietrzem skafander Leonowa nadął się do tego stopnia że kosmonauta nie mógł wykonać w nim prawie żadnego ruchu. Na szczęście udało mu się zmniejszyć na tyle ciśnienie w skafandrze że po kilkunastu dramatycznych minutach wrócił szczęśliwie do kabiny. Przed nim było jeszcze trudne lądowanie które opisuję w swojej pracy magisterskiej. A więc kapsułki z cyjankiem w kosmosie nie są tylko mitem.

Feather and hammer on the Moon / Piórko i młotek na Księżycu

Tuesday, September 19th, 2006

At the end of the last Apollo 15 moon walk, Commander David Scott performed fascinating live demonstration. He held out a geologic hammer and a feather and dropped them at the same time. Because they were essentially in a vacuum, there was no air resistance and the feather fell at the same rate as the hammer, as Galileo had concluded hundreds of years before - all objects released together fall at the same rate regardless of mass. The hammer weighted 1.32 kg, and the falcon feather 0.03 kg.

hammerfeather
click to play

Pod koniec ostatniego spaceru księżycowego w czasie misji Apollo 15 dowódca wyprawy David Scott przeprowadził przed kamerą interesujący eksperyment. Wypuścił on z rąk jednocześnie piórko i młotek. Ponieważ na Księżycu praktycznie nie ma atmosfery, a co za tym idzie oporu powietrza młotek i piórko spadły na powierzchnię Srebrnego globu w tym samym czasie – dokładnie tak jak przewidział to Galileusz setki lat wcześniej: wszystkie obiekty spadają z taką samą prędkością niezależnie od masy. Młotek geologiczny ważył 1.32 kg a piórko sokoła 0.03 kg.