The Golden Pill / Złota pigułka


Were American astronauts equipped with cyanide capsules to help them to pass away in hopeless critical situations in space ? It is very difficult to find answer to this question. Buzz Aldrin had this great answer to a reporter when he was asked about whether the government had given the Apollo astronauts cyanide pills in case something went wrong. Buzz said if something went wrong, they wouldn’t need cyanide pills; all they’d have to do is open a window. Jim Lovell – the commander of Apollo 13 in his book “The Lost Moon” also denies information about suicide pills and says that during his dramatic mission he was mostly thinking about how to survive not to how kill himself. So is it just another urban myth ? No. Behind the iron curtain the situation was different. In one of the official NASA documents I’ve found an information that Aleksei Leonov ( the first man who made a spacewalk) revealed that he had a suicide pill in his helmet and he could have swallowed it if he had been unable to ingress Voskhod 2 and Belyayev had been forced to leave him in orbit. And in fact after his ten minutes outside the Voskhod, Leonov found that his suit had stiffened to the point where he could not re-enter the airlock. Leonov worked around this by allowing some of his suit’s pressure to bleed off, making it easier for him to bend the joints. So it seems that there is always a small portion of true in every myth…
Czy na wyposażeniu statków kosmicznych znajdowała się trucizna którą astronauci mogliby zażyć w sytuacji bez wyjścia ? Odpowiedź na to pytanie jest bardzo trudna. Agencja NASA wielokrotnie zaprzeczała informacjom jakoby kapsułki z cyjankiem posiadali astronauci biorący udział w misjach Apollo. Najbardziej logicznej odpowiedzi udzielił Buzz Aldrin : „Jeśli coś poszłoby nie tak nie potrzebowalibyśmy żadnej trucizny. Wystarczyłoby otworzyć okno” stwierdził drugi człowiek na Księżycu. Jim Lovel w swojej książce „Apollo 13 – utracony Księżyc” również zaprzecza istnieniu kapsułek z cyjankiem i dodaje że w czasie swojej dramatycznej misji myślał głównie o tym jak przeżyć a nie jak ze sobą skończyć. Czy zatem opowieści o cyjanku są wyssane z palca ? Nie do końca. Po drugiej stronie żelaznej kurtyny było nieco inaczej. W jednym z oficjalnych dokumentów NASA można znaleźć informację że Aleksiej Leonow – pierwszy człowiek który wyszedł w otwartą przestrzeń kosmiczną przyznał że miał przy sobie truciznę. Kapsułka znajdowała się wewnątrz hełmu i mogła zostać zażyta przez kosmonautę gdyby na skutek jakiejś awarii Leonow nie mógł wrócić na pokład „Woschoda 2” I rzeczywiście – misja o mały włos nie zakończyłaby się tragedią. Wypełniony powietrzem skafander Leonowa nadął się do tego stopnia że kosmonauta nie mógł wykonać w nim prawie żadnego ruchu. Na szczęście udało mu się zmniejszyć na tyle ciśnienie w skafandrze że po kilkunastu dramatycznych minutach wrócił szczęśliwie do kabiny. Przed nim było jeszcze trudne lądowanie które opisuję w swojej pracy magisterskiej. A więc kapsułki z cyjankiem w kosmosie nie są tylko mitem.
September 20th, 2006 at 1:59 pm
Takie pigulki to delikatna sprawa. Nie dziwie sie, ze NASA nie chce o nich mowic. Mozna sie spierac czy byly one potrzebnme, czy tez moze nie. Z latwoscia mozna sobie wyobrazic sytuacje, ze w wyniki awarii astronauci nie moga opuscic powierzchnie Ksiezyca. Dzieki pigulce maja wybor miedzy szybka smiercia, a dlugotrwalym wyczekiwaniem na nia. Z drugiej strony to calkiem powazny problem natury etycznej, ale w tamtych czasach podroze w kosmos to nie bylo cos powszedniego, ludzie nie mieli doswiadczenia i na pewno wiele hipotetycznych sytuacji ich przerastaly.
September 20th, 2006 at 2:49 pm
Pewnie tak. Ale z drugiej strony chyba lepiej zasnąć niż zostać rozsmarowanym na ścianie na skutek gwałtownej dekompresji… Sam nie wiem. Prywatnie podejrzewam że Rosjanie wożą takie pigułki na każdą misję.