The good news is that after the long break I’m going to continue to write posts on this website. The bad is … that they would be avaliable in Polish only. Sorry guys…
Dobra wiadomość jest taka, że zamierzam wrócić do prowadzenia tej strony. Zła - że tylko po polsku. Czas niestety nie pozwala. Widzę w statystykach po 300 wejść dziennie, mimo że blog był nieaktywny przez ponad miesiąc. A to zobowiązuje. Ale jeśli mam wybrać blog tworzony tylko po polsku, albo brak bloga w ogóle, to wolę naszą ojczystą mowę. Jeśli chodzi o przerwę, nie była ona spowodowana moim lenistwem, ale natłokiem pracy przy serwisie www.radio.katowice.pl. Sprawdźcie, oceńcie. Po kolei: przede wszystkim winien jestem relację ze spotkania z Mirosławem Hermaszewskim które odbyło się 3 grudnia w Planetarium Śląskim…


Spotkanie rozpoczęło się kilka minut po 17:00. Generał Hermaszewski przybył w towarzystwie niemal całej najbliższej rodziny punktualnie, nawet aż za bardzo - dokładnie o 17:00 a zatem nie miałem możliwości nagrania z nim wywiadu do swojego magazynu naukowego. Po spotkaniu również nie, ale o tym później. Na sali było około 100 osób, a w prowadzeniu rozmowy z Mirosławem Hermaszewskim pomagała mi znana z TVN 24 Izabella Koźmińska. Jak było ? Hmmm… Jako dziennikarz z 16-letnim stażem mogę powiedzieć, że generał do nałatwiejszych rozmówców nie należy. Na moje pytanie czy odczuwał skutki choroby kosmicznej odparł: “Pyta pan czy rzygałem ?”, co wzbudziło śmiech na sali, ale ja poczułem się nieco głupio. W czasie pierwszej części spotkania pierwszy polski kosmonauta przedstawił prezentację dotyczącą historii lotów kosmicznych i oczywiście misji Sojuz 30 w której brał udział. Było w niej kilka perełek - np. prywatne zdjęcia z Leonowem i ujęcia Kosmicznego Miasteczka pod Moskwą. Następnie zaczęły się pytania - ta część spotkania trwała najdłużej. Generała pytano oczywiście o fizjologię, prywatne wrażenia z lotu, zadania jakie miał do wykonania na pokładzie stacji Salut, a także o warunki życia na stacji kosmicznej. Na spotkaniu pojawiło sie wiele było dzieci i to właśnie im Mirosław Hermaszewski poświęcał najwięcej uwagi. Na koniec była oczywiście sesja fotograficzna i autografy.
Około 20:00 rozpoczęła się część nieoficjalna, tzn. kolacja w towarzystwie rodziny pana generała i pracowników Planetarium Śląskiego. Miałem także możliwość krótkiej rozmowy w cztery oczy z pierwszym polskim kosmonautą - zapytałem go o zegarki używane przez radzieckich kosmonautów (Poljot) i o to jakim człowiekiem jest prywatnie Aleksiej Leonow (”niesamowity facet”). General poprosił mnie także o przesłanie mu kopii mojej pracy magisterskiej poświęconej historii podboju kosmosu. Nie było jednak czasu na nagranie, zdążyłem zrobić tylko jedne zdjęcie, które na dodatek pożarł mi komputer. Ale nie przejmuję się. Poznałem prywatnie pierwszego Polaka w kosmosie i co więcej przekonałem się że wbrew obiegowym opiniom nie jest on kimś komu sława uderzyła do głowy. Z całego spotkania najbardziej utkwiła mi w głowie wypowiedź: “Wysyłają nas w kosmos jako technokratów, a my wracamy na Ziemię jako humaniści. A wszystko to jest w stanie sprawić widok Ziemi z kosmosu i spojrzenie na tę niewielką błękitną warstewkę, która oddziela naszą planetę od próżni i chłodu Przestrzeni.”
This entry was posted
on Friday, January 19th, 2007 at 12:27 am and is filed under programy kosmiczne, nowości, programy radzieckie.
You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed.
You can leave a response, or trackback from your own site.