Buran w Bahrajnie - wyjątkowo smutna historia
Robi się coraz ciekawiej… Jednego dnia, niezależnie od dwóch różnych osób (Od Barta i Grzegorza - wieeelkie dzięki) otrzymałem dość zaskakujące zdjęcie satelitarne Burana. Otóż można na nim wyraźnie zauważyć … Burana który niszczeje w jakimś porcie…
Ów port to Bahrajn na Bliskim Wschodzie. Zakładając, że wątek terrorystyczny możemy odrzucić jako zbyt fantastyczny, postanowiłem zidentyfikować orbiter i sprawdzić jego historię. Znam już fakty. Są niestety dość smutne.
Orbiter nosi numer 0.02 (Grzegorz zasugerował mi to w mailu i miał rację) i oznaczenie OK-GLI. Powstał we wczesnych latach 80tych i był wykorzystywany do prób atmosferycznych. Dzięki serwisowi aerospaceweb udało mi się zdobyć jego zdjęcia. Jak widać 0.02 latał nie tylko w tunelu aerodynamicznym. Wygląda na to, że dysponował nawet własnym turboodrzutowym napędem. Egzemplarz odbył ok 25 lotów próbnych.
Kiedy program Burana został skreślony, o 0.02 zapomniano aż do końca lat 90tych. Wtedy zainteresował się nim australijski biznesmen i były astronauta Paul Scully-Power. Założona przez niego Buran Space Company zakupiła orbiter od Rosjan za cenę która pozostaje tajemnicą. Prom miał być jedną z atrakcji olimpiady w Sydney w 2000 roku. Pomysł okazał się jednak niewypałem - orbiter nie wzbudził większego zainteresowania turystów i Scully - Power popadł w finansowe tarapaty. Co prawda biznesmen miał ambitny plan by ruszyć z objazdową wystawą po Australii, ale pomysł nigdy nie został wcielony w życie. Tymczasem orbiter stał na jednym z parkingów w Sydney.
W końcu Scully - Power zbankrutował. Rosjanie nie chcieli promu z powrotem i poprosili o pomoc w sprzedaży Burana amerykańską firmę First FX. Ta postanowiła wystawić orbiter na licytacji zorganizowanej wspólnie z jedną ze stacji radiowych w Los Angeles. Choć ofert było sporo, żadna nie okazała się poważna. Minimalna cena 6 milionów dolarów za jaką chciała sprzedać firma prom mogła odstraszyć nawet bardzo bogatych słuchaczy. Tymczasem wandale w Sydney nie bali się niczego:
Wreszcie w 2002 roku Buran został kupiony przez firmę Space Shuttle World Tour zarejestrowaną w Singapurze. Firma przetransportowała orbiter do Bahrajnu gdzie stał się jedną z atrakcji Letniego Festiwalu w 2002 roku. Następnie Buran 0.02 miał trafić do Tajlandii. Jego właściciele chcieli by po raz kolejny przyciągnął turystów. I po raz kolejny orbiter zamiast milionów sprowadził na głowy swoich właścicieli kłopoty. Firma z Singapuru ogłosiła, że ze względów finansowych nie może pokryć kosztów transportu do Azji i opłat za przechowywanie promu w Bahrajnie. Orbiter trafił na nabrzeże, ale Rosjanie do których Buran, niczym bumerang rafił już po raz trzeci, nie zamierzali go sprowadzać z powrotem do Rosji.
Wreszcie w 2004 roku pokazało się światełko w tunelu. Promem zainteresowało się niemieckie muzeum w Sinsheim. W zamian za Burana 0.02 zaoferowali Rosjanom sześciocyfrową kwotę. Gdy wydawało się że wszystko jest na dobrej drodze, okazało się, że trwająca batalia sądowa pomiędzy Rosjanami (NPO Molniya) a firmą Space Shuttle World Tour uniemożliwia sfinalizowanie transakcji i wydostanie orbitera z Bahrajnu. Władze Bahrajnu ogłosiły w 2005 roku, że nie mogą wydać promu dopóki sprawa nie zostanie rozstrzygnięta przed Międzynarodowym Sądem Arbitrażowym w Londynie. Zawirowania prawne trwają, a zdjęcia satelitarne pokazują że już nie długo nie będzie o co walczyć. Tym bardziej że muzeum w Siensheim zakupiło od Rosjan inny, ukończony w 40 % egzemplarz Burana co pewnie nieco zmniejszy zapał Niemców w walce o chyba nieco zapomniany kawałek historii podboju kosmosu leżący na nabrzeżu w Bahrajnie… Dzięki wam moi drodzy koledzy udało się go nieco odsłonić.







February 11th, 2007 at 12:19 pm
Świetne śledztwo Jaro ! dzięki za wzmiankę o mnie.
Czekamy z Agą na kolejne ciekawostki !!