Apollo - mity i fakty

Program Apollo fascynuje do dziś wiele umysłów. Nic zatem dziwnego, że obrósł on różnymi opowieściami, nie do końca prawdziwymi. Co jakiś czas będę bawił się w „pogromcę mitów” starając się weryfikować niektóre historie. Na początek Pan Gorski i Karaluch Na Księżycu.

armstrong.jpg„Powodzenia, panie Gorski”

Podobno w czasie swojego spaceru po powierzchni Srebrnego Globu Neil Armstrong rzucił nagle w mikrofon enigmatyczne zdanie: „Powodzenia, panie Gorski”. Ponoć kontrolerzy w Houston pomyśleli, że chodzi o jednego z radzieckich kosmonautów. Tyle tylko, że ani w USA ani w ZSRR nikt o takim nazwisku nigdy nie brał udziału w żadnym z programów kosmicznych. Jak głosi mit, po latach Armstrong wyjaśnił o co mu wówczas chodziło. Otóż kiedy jeszcze w dzieciństwie Neil grał na podwórku z kolegą w baseball pewnego razu piłka wylądowała w ogródku sąsiadów, tuż pod otwartym oknem sypialni. Neil schylając się po piłkę usłyszał jak pani Gorski wrzeszczy do męża: „Seks oralny ?! Chcesz seksu oralnego ?! Będziesz miał seks oralny jak ten dzieciak z przeciwka przespaceruje się po Księżycu”. To piękna historia, ale niestety nieprawdziwa. Przeanalizowałem transkrypcje wszystkich rozmów prowadzonych pomiędzy Aldrinem, Armstrongiem i Houston i nie znalazłem tego zdania. Sam Neil powiedział w 1995 roku w jednym z wywiadów: „Ten dowcip ma jakiś rok. Usłyszałem go w telewizyjnym programie Buddyego Hacketta”.

karaluch.jpgKaraluch na Księżycu

Pierwszymi astronautami były oczywiście zwierzęta. Nie tylko szympansy i psy, ale także pająki, muchy, nicienie oraz żółwie. Te ostatnie Rosjanie wysłali w podróż wokół Księżyca (i nawet udało im się wrócić). Ale czy pomijając bakterie, obecne z pewnością w jelitach astronautów jakieś zwierzęta brały udział w programie Apollo i czy wylądowały na Księżycu ? W Internecie krąży opowieść zgodnie z którą na pokładzie Apollo 12 jakimś cudem znalazł się karaluch. Astronauci pokazali go nawet w czasie transmisji telewizyjnej:

karaluchtv.jpg

Zgodnie z mitem, po powrocie załogi na Ziemię kapsuła Apolla została dokładnie przeszukana i… nie znaleziono insekta. Wniosek – robal został na Księżycu. A znając umiejętności adaptacyjne karaluchów, być może nawet tam sobie żyje do dziś… Ok. Dość żartów. Na pokładzie Apollo 12 rzeczywiście znalazł się karaluch. Tyle że sztuczny. Umieścili go w pojemniku z jedzeniem dowcipni koledzy z załogi rezerwowej, ci sami którzy dodali do instrukcji EVA zdjęcia rozebranych pań z Playboya. Karaluch rzeczywiście został zaprezentowany w telewizji, tyle że w czasie drogi powrotnej, a zatem na Księżycu nie ma w tej chwili nawet sztucznego karakona… A zresztą, nawet gdyby w lądowniku księżycowym znalazł się jakiś owad, to i tak przecież nie pozostałby na Księżycu, tylko roztrzaskałby się wraz z LEM’em o Srebrny Glob po jego odrzuceniu.

Czekam na kolejne opowieści „prawdziwe inaczej”.

Leave a Reply