Kosmiczna podróż do Krakowa
W czasie długiego weekendu nie próżnowałem i razem z moimi przyjaciółmi Agnieszką i Bartem wybrałem się do Krakowa. Cel był jak najbardziej kosmiczny – w Galerii Kraków jeszcze przez kilka dni można obejrzeć wystawę „Kosmiczna przygoda”…
Spore wrażenie zrobił na mnie oczywiście olbrzymi model Księżyca z wmontowanymi weń wziernikami przez które można zobaczyć… no właśnie trochę się rozczarowałem, bo autorzy zamiast zdjęć z miejsc lądowań poszczególnych misji Apollo wrzucili jakieś futurystyczne obrazki. Mimo wszystko mogłem dotknąć, a nawet przytulić się do Srebrnego Globu…
Kolejnym interesującym punktem wystawy są księżycowe panoramy. Ze sporą satysfakcją odnotowałem fakt, że wykorzystano w nich zdjęcia, które również można znaleźć w moim blogu tutaj
Wśród wielu gablotek znalazły się także racje żywnościowe kosmonautów i astronautów. Które są radzieckie, a które pochodzą z NASA można ocenić już na pierwszy rzut oka…
Nie mogłem sobie także darować sfotografowania modelu słynnej plakietki pozostawionej na Srebrnym Globie przez załogę Apollo 11…
Na wystawie umieszczono bardzo dużo trójwymiarowych zdjęć, które należało oglądać w specjalnych okularach. Nie posiadałem takowych, ale na szczęście Bart jako człowiek bardzo zapobiegliwy zabrał dwie pary z domu. Oprócz tego w niewielkiej salce multimedialnej można było zobaczyć krótki film poświęcony historii podboju kosmosu. Moją uwagę przykuła także niewielka gablotka, w której umieszczono śrubę pochodzącą z kapsuły Marcury Liberty Bell 7, a która zatonęła w 1962 roku, kiedy doszło do przypadkowego odstrzelenia włazu po lądowaniu na Atlantyku. W 1999 roku udało się ją wydobyć. I pomyśleć, że ten kawałek metalu przeleżał kilka tysięcy metrów pod wodą przez kilkadziesiąt lat…
Dominował jednak sprzęt rosyjski. Jego zgrzebność i funkcjonalność jest porażająca. Oto panel obsługi skafandra używanego do wyjść w otwarty kosmos…
Korzystając z długiego weekendu wybraliśmy się też do krakowskiego Muzeum Lotnictwa. Nie każdy o tym wie że właśnie w Krakowie znajduje się największa w Europie kolekcja silników lotniczych i rakietowych. Nie mogłem sobie nie zrobić zdjęć z elementami silników rakiet V-2 i R-7.
Wyprawa była bardzo udana. Jeśli macie chwilę czasu – warto odwiedzić Kraków niekoniecznie w celu łażenia po zatłoczonym jak diabli rynku.










May 7th, 2007 at 2:39 pm
W przyszłości jak będziesz wiedział o takich eventach to napisz na blogu
A wyprawa musiała być bardzo fajna, zazdroszczę
July 9th, 2007 at 3:07 pm
Polecam warszawskie oddział Muzeum WP (fort Czreniakowski przy ul. Powsińskiej).
Do obejrzenia m.in skafander astronauty Hermaszewskiego oraz wiele innych ciekawych eksponatów. Niestety stan budynku, w którym znajduje się ekspozycja jest opłakany… .
Paweł