Archive for June, 2007

Dziękujemy Ci, “Voyagerze”

Friday, June 29th, 2007
ssportrait_vg1_small.jpg

Zdjęcie które umieściłem powyżej zostało wykonane przez bezzałogową sondę „Voyager 1”, która 14 lutego 1990 roku po raz ostatni odwróciła obiektywy swoich kamer w stronę Ziemi i sfotografowała sześć planet naszego układu, wraz ze Słońcem. Kiedy powiększycie obraz, zobaczycie jak wygląda Ziemia z odległości 6 miliardów kilometrów.

Dziś „Voyager” 1 jest o wiele dalej – w chwili gdy czytacie ten tekst, sonda znajduje się prawie 15 miliardów kilometrów od Słońca i mknie przez kosmiczną pustkę z prędkością ponad 60 tysięcy kilometrów na godzinę. Z tej odległości obiektywy aparatów fotograficznych nie są w stanie zobaczyć już planet, a Słońce jest tylko nieco większe niż pozostałe gwiazdy.

766px-voyager.jpg

„Voyager 1” To znajdujący się najdalej od Ziemi i jednocześnie najszybszy pojazd skonstruowany przez człowieka. Pojazd, który zadziwił swoich twórców, ponieważ po trzydziestu latach od wystrzelenia z Przylądka Canaveral nadal ….działa i jest obsługiwany przez kilkunastoosobowy zespół naukowców i techników. Obecnie „Voyager 1” znajduje się w miejscu nazywanym przez naukowców „płaszczem Układu Słonecznego”. To miejsce w którym wiatr słoneczny zwalnia do prędkości mniejszej niż prędkość dźwięku i tworzy turbulencje. Za osiem lat sonda dotrze do obszaru określanego jako heliopauza.

voy-voyage.jpg

Niestety, „Voyager 1” nie dostarcza już dokładnych informacji na temat właściwości wiatru słonecznego poza naszym układem, ponieważ podstawowy przyrząd służący do tego rodzaju badań uległ awarii w 1990 roku. Poza tym kontakt z sondą jest dość utrudniony. Dane z „Voyagera 1” odbierane są przez Deep Space Network - międzynarodową sieć anten parabolicznych o średnicy od 34 do 70 metrów z prędkością 1.4 kbit/s. Sygnał z sondy do Ziemi biegnie 12 godzin. A jednak kilka lat temu „Voyagerowi” udało się przesłać na Ziemię dźwięki z heliosfery ! To emisja radiowa na częstotliwości 2-3 KhZ pochodząca z krańców naszego układu:

click to hear

Wielu naukowców uważa, że załogowy program lotów na Księżyc Apollo choć spektakularny, nawet w jednej dziesiątej nie dostarczył nam tylu informacji o układzie słonecznym niż misje „Voyagera 1” i „Voyagera 2”. Dokładny ich opis znajdziecie oczywiście w Wikipedii, ale myślę, że warto przypomnieć chyba najbardziej spektakularny moment lotu „Voyagera 1”, czyli znalezienie się w pobliżu Jowisza. Oto kilka zdjęć tej planety wykonanych przez sondę:

voyager-jup3.jpg voyager-jup2.jpg voyager-jup1.jpg

Poniżej film stworzony ze zdjęć zrobionych przez „Voyagera 1” – tak wygląda miesiąc na Jowiszu:

jupiter2.gif

Jednym z największych odkryć dokonanych dzięki „Voyagerowi 1” było zbadanie jednego z księżyców Saturna – Tytana. Lepsze zdjęcia tego największego satelity w naszym układzie zrobiła dopiero sonda Cassini ponad 20 lat później. Przelot w pobliżu planet – olbrzymów popchnął „Voyagera 1” z wielką siłą ponad płaszczyznę ekliptyki w kosmiczną pustkę. Jeśli sonda nie zderzy się z jedną z komet z Obłoku OOrta, za ok. 40 000 lat znajdzie się w odległości ok. półtora roku świetlnego od gwiazdy AC+793888 w gwiazdozbiorze Żyrafy:

n1530blocks.jpg

Sondy serii Voyager przeszły do historii także dzięki nagraniom, które umieszczono na ich pokładzie na wypadek gdyby urządzenia zostały przechwycone przez przedstawicieli innej cywilizacji. Na specjalnych, pozłacanych płytach zapisano dźwięki, muzykę i obrazy z Ziemi. Na okładkach natomiast wygrawerowano przekazy graficzne wyjaśniające m.in pochodzenie „Voyagerów”.

voyager-record.jpg voyager-plyta.jpg

Wśród pozdrowień nagranych na płytach znajdują się także słowa w języku polskim:

click to hear

Co będzie działo się dalej ? Za dwa lata sonda straci możliwość manewrów w przestrzeni. Mniej więcej w tym samym czasie ustanie komunikacja z Ziemią. W 2016 roku ilość energii dostarczana przez ogniwo nuklearne znajdujące się na pokładzie „Voyagera 1” będzie tak mała, że niektóre urządzenia automatycznie się wyłączą. W 2020 roku, pół wieku po rozpoczęciu misji sonda będzie martwa.

vgrat100.gif

Myśl o tym, że na Ziemi przeminą setki pokoleń, a przez kosmos w dalszym ciągu będzie mknął bezzałogowy statek niosąc informacje o naszej planecie pozwala nabrać dystansu do otaczającej nas codzienności, prawda ?

Ale może „Voyager 1” wcale nie doleci do gwiazdozbioru Żyrafy, tylko za kilkaset lat zostanie przechwycony przez wyprawę z Ziemi, która ściągnie go z powrotem do domu i sonda trafi do muzeum by mogły oglądać ją nasze pra pra pra pra pra…. wnuki ? Eeeee…. lepiej nie. Niech podąża spokojnie ku swemu przeznaczeniu.

Dziękujemy Ci, „Voyagerze”.

Nowa recenzja książki. Stanisław Lem - “Solaris”

Tuesday, June 26th, 2007
solaris.jpg

Kilka osób pewnie zastanawia się co robi Clooney na mojej stronie i dlaczego tym razem zdecydowałem się na opisanie książki science fiction, ale wyjaśnienie znajduje się już na początku recenzji. Zatem zapraszam do lektury i uwaga: pod recenzją umieściłem pliczek dźwiękowy, który warto ściągnąć i odsłuchać w czasie czytania. Wasze komentarze jak zwykle - mile widziane. Tekst znajduje się oczywiście w dziale “recenzje książek”.

Kosmiczne pogrzeby

Saturday, June 23rd, 2007

space2.jpg

Pamiętacie ostatnią scenę filmu „Kosmiczni kowboje” ? Tommy Lee Jones - astronauta NASA, któremu nie było dane wziąć udziału w misjach Apollo popełnia samobójstwo kierując radzieckiego satelitę wojskowego na kurs kolizyjny z Księżycem. Słysząc słynną piosenkę „Fly Me To The Moon” Franka Sinatry widzimy ciało Jonesa leżące na Srebrnym Globie. To już nie fantazja. Kosmiczne pogrzeby są możliwe. Grób jednego człowieka znajduje się już nawet na Księżycu.

Od końca lat 90-tych w kosmosie „pochowano” około 150 osób. Oczywiście w grę nie wchodzi wysłanie w przestrzeń całego ciała zmarłego. Byłoby to po prostu zbyt drogie. W niewielkiej kapsule wysokości ok. 7 centymetrów i średnicy 1 cm. umieszczana jest próbka prochów pochodząca z kremacji. Pierwsza próba „kosmicznego pochówku” odbyła się 21 kwietnia 1998 roku. Specjalna rakieta „Pegasus” odpalona na wysokości 11 kilometrów z pokładu samolotu wyniosła na niską orbitę prochy 24 osób znajdujące się w specjalnym pojemniku. Satelita spłonął w atmosferze w maju 2002 roku.

503px-taurusvandenbergafb12may2000timeexposure.jpg

Obecnie nie są organizowane specjalne loty „pogrzebowe” – pojemniki z prochami wysyłane są przy okazji innych misji – najczęściej w czasie umieszczania na orbicie sztucznych satelitów, ale nie tylko. Szczątki jednego z odkrywców komety Shoemaker – Levy 9, która w latach 90-tych zderzyła się z Jowiszem, Eugene Shoemakera stanowiły dodatkowy ładunek księżycowej sondy Lunar Prospector wystrzelonej w styczniu 1999 roku i w lipcu tego samego roku spoczęły w okolicy południowego bieguna Srebrnego Globu.

lpnosunm.jpg

W tej chwili komercyjną działalnością w tym zakresie zajmuje się na świecie tylko jedna firma - Space Services inc., która oferuje m.in. wysłanie prochów w lot suborbitalny - w ten sposób pochowany został m.in amerykański astronauta Gordon Cooper biorący w latach 60-tych udział w programie Mercury. Koszt wysłania jednego grama prochów wynosi w tym wypadku 495 USD. Wystrzelenie szczątków bliskiej osoby na orbitę jest oczywiście droższe - 1295 USD za 1 gram. Dziesięć razy więcej trzeba zapłacić za pogrzeb na Księżycu – najbliższy taki lot planowany jest na 2009 rok. Na ten sam rok firma planuje wystrzelenie w kosmos specjalnego statku kosmicznego, który napędzany olbrzymim żaglem na wiatr słoneczny opuści nasz układ i poleci do gwiazd. Za wysłanie 1 grama prochów bliskiej osoby w taką międzygalaktyczną podróż trzeba zapłacić 12 500 USD.

_38280277_sail300.jpg

Zdaniem analityków kosmiczne pogrzeby to dziedzina biznesu, która będzie rozwijała się równie szybko jak turystyka kosmiczna. Pytanie tylko co na to wszystko księża i teolodzy ? Ja marzę co prawda o locie w kosmos, ale jednak w innej formie – w towarzystwie układu podtrzymania życia…