Archive for the 'eksperymenty' Category

Seks w kosmosie

Friday, July 13th, 2007
519a.jpg

„Czy ktoś uprawiał już seks w kosmosie?” – to jedno z pytań, które zadają codziennie miliony pasażerów statku kosmicznego ZIEMIA i na które wciąż nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Wróć. Odpowiedź jest - zarówno agencja NASA jak i Rosyjska Agencja Kosmiczna oficjalnie zaprzeczają, by taki eksperyment odbył się w czasie któregokolwiek z załogowych lotów kosmicznych. Zwolennicy teorii spiskowych oczywiście sądzą, że jest inaczej i przytaczają słynny już tajny dokument NASA 12-571-3570, który został opublikowany w książce francuskiego astronoma Pierre’a Kohlera pt. „Ostatnia misja”. Książka spowodowała w swoim czasie dużo zamieszania –dokument opisuje przebieg eksperymentu do którego miało dojść w czasie misji promu kosmicznego „Columbia” w 1996 roku (STS-75). Celem badań miało być wypróbowanie 10 różnych pozycji seksualnych z użyciem systemu elastycznych pasów i nadmuchiwanych rur, by sprawdzić jak zachowują się ludzkie ciała w czasie współżycia płciowego w stanie zerowej grawitacji.

sexspace.jpg

NASA oficjalnie zaprzeczyła istnieniu dokumentu, dodając że „nie są w tej chwili prowadzone żadne badania w tym kierunku.” Także numeracja nie pasuje do systemu używanego w NASA. Oczywiście, można zastanawiać się czy Amerykanie kłamią, ale mnie osobiście przekonuje inny fakt. Sprawdziłem skład załogi STS-75. Nie było w nim kobiety. To chyba rozwiewa wszelkie wątpliwości. Chyba że wymyślny system pasków i rur był testowany tylko przez mężczyzn, ale wydaje mi się to mało prawdopodobne….

sex-in-space3.jpg

Wiadomo, że najwięcej doświadczenia w medycynie kosmicznej mają Rosjanie. Od początku lat 60-tych działa w Moskwie Instytut Problemów Biomedycznych zajmujący się między innymi działaniem zerowej grawitacji na ludzki organizm. Naukowcy badają także wpływ nieważkości na popęd seksualny ssaków. Jednak jak podkreśliła w wywiadzie udzielonemu serwisowi space.com pracująca w instytucie dr Liubow Serowa nigdy nie przeprowadzano badań z udziałem człowieka. Dr Serowa twierdzi, że nawet w czasie bardzo długich lotów seks nie jest astronautom niezbędny do życia. „W kosmos wysyłane są z reguły osoby o silnej motywacji, skoncentrowane na osiągnięciu założonego celu. Dla większości z nich takim celem jest lot w kosmos, wykonanie misji i bezpieczny powrót na Ziemię. Sprawy życia intymnego są odsuwane przez mózg automatycznie na dalszy plan” – mówi Serowa. Mówiąc wprost – astronautki i astronauci nie mają w trakcie misji czasu na myślenie o seksie. Poza tym we współczesnych statkach kosmicznych trudno jest stworzyć atmosferę intymności – kajuty astronautów są jednoosobowe a na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej panuje ciągły hałas wytwarzany przez system podtrzymania życia i klimatyzację.

sex-in-space2.jpg

Zarówno amerykańscy jak i rosyjscy naukowcy podkreślają, że zaplanowanie takiego eksperymentu z udziałem ludzi niesie za sobą całą masę dodatkowych problemów: jak rozwiązać problem antykoncepcji ? Co zrobić w wypadku, gdyby doszło do zapłodnienia ? Ryzyko uszkodzenia płodu na skutek wpływu promieniowania kosmicznego jest dość duże, poza tym eksperymenty na szczurach wykazały, że płód ssaka nie rozwija się w stanie zerowej grawitacji normalnie.

Spróbujmy jednak puścić wodze fantazji. Jak mógłby wyglądać seks w kosmosie ? Czy pozbywająca się skafandra partnerka byłaby tak kusząca jak Jane Fonda w kultowej już scenie z filmu „Barbarella” ?

barbarella.jpg

kliknij by odtworzyć fragment filmu 

Naukowcy są zgodni – seks w stanie nieważkości byłby z pewnością doświadczeniem niezapomnianym. Zerowa grawitacja pozwala na stworzenie całej seksualnej choreografii, ale sprawia jednocześnie, że bardziej się pocimy, a pot nie spływa normalną drogą, lecz pozostaje przyklejony do skóry. A zatem seks w kosmosie będzie „gorętszy” i … hm… “wilgotniejszy”. Zerowa grawitacja i równomierne rozłożenie płynów w organizmie poprawi nieco nasz wygląd i wygładzi zmarszczki, ale jest również druga strona tego medalu – krew pompowana jest przez serce pod mniejszym ciśnieniem, więc w czasie wzwodu rozmiar penisa u mężczyzny jest nieco mniejszy niż na Ziemi. I choć pewnie za pół wieku wiele par będzie się decydowało na romantyczny lot do orbitalnego hotelu na godziny, sporo osób może się rozczarować próbując seksualnego tańca w nieważkości, ponieważ gwałtowne ruchy mogą wywoływać nudności i wymioty, czego doświadczyło już wielu astronautów.

zero-g-spot.jpg

Wciąż jednak nie odpowiedzieliśmy na pytanie – jak będzie wyglądał seks w kosmosie od strony technicznej ? By to sprawdzić pisarz Michael Behar i jego żona Ashley Kissinger odbyli w ubiegłym roku podróż specjalnym samolotem pozwalającym na kilkuminutowe uzyskanie stanu zerowej grawitacji. Nie było oczywiście mowy o seksie, ale para w czasie paru przelotów sprawdziła możliwe pozycje seksualne. Wnioski: bez odpowiedniego treningu trudno się nawet pocałować. Dużą rolę odgrywają silne nogi kobiety, ponieważ musi się ona nimi mocno trzymać partnera – w stanie nieważkości trzecia zasada dynamiki mówiąca o akcji i reakcji jest szczególnie odczuwalna. Generalnie taki seks wygląda na bardziej męczący niż na Ziemi i wiele wskazuje na to, że będzie on jednak wymagał dodatkowych akcesoriów, co oczywiście w swoim czasie stworzy nowe możliwości dla przemysłu erotycznego.

sex-in-space21.jpg

A jednak, jak stwierdził anonimowo jeden z pracowników NASA już za kilka lat w komercyjnych pojazdach typu SpaceshipTwo będą latać w kosmos całe grupy ludzi tylko po to, by kochać się w kosmosie i po powrocie wskazując na niebo palcem mówić „zrobiliśmy To tam”…

Dziękujemy Ci, “Voyagerze”

Friday, June 29th, 2007
ssportrait_vg1_small.jpg

Zdjęcie które umieściłem powyżej zostało wykonane przez bezzałogową sondę „Voyager 1”, która 14 lutego 1990 roku po raz ostatni odwróciła obiektywy swoich kamer w stronę Ziemi i sfotografowała sześć planet naszego układu, wraz ze Słońcem. Kiedy powiększycie obraz, zobaczycie jak wygląda Ziemia z odległości 6 miliardów kilometrów.

Dziś „Voyager” 1 jest o wiele dalej – w chwili gdy czytacie ten tekst, sonda znajduje się prawie 15 miliardów kilometrów od Słońca i mknie przez kosmiczną pustkę z prędkością ponad 60 tysięcy kilometrów na godzinę. Z tej odległości obiektywy aparatów fotograficznych nie są w stanie zobaczyć już planet, a Słońce jest tylko nieco większe niż pozostałe gwiazdy.

766px-voyager.jpg

„Voyager 1” To znajdujący się najdalej od Ziemi i jednocześnie najszybszy pojazd skonstruowany przez człowieka. Pojazd, który zadziwił swoich twórców, ponieważ po trzydziestu latach od wystrzelenia z Przylądka Canaveral nadal ….działa i jest obsługiwany przez kilkunastoosobowy zespół naukowców i techników. Obecnie „Voyager 1” znajduje się w miejscu nazywanym przez naukowców „płaszczem Układu Słonecznego”. To miejsce w którym wiatr słoneczny zwalnia do prędkości mniejszej niż prędkość dźwięku i tworzy turbulencje. Za osiem lat sonda dotrze do obszaru określanego jako heliopauza.

voy-voyage.jpg

Niestety, „Voyager 1” nie dostarcza już dokładnych informacji na temat właściwości wiatru słonecznego poza naszym układem, ponieważ podstawowy przyrząd służący do tego rodzaju badań uległ awarii w 1990 roku. Poza tym kontakt z sondą jest dość utrudniony. Dane z „Voyagera 1” odbierane są przez Deep Space Network - międzynarodową sieć anten parabolicznych o średnicy od 34 do 70 metrów z prędkością 1.4 kbit/s. Sygnał z sondy do Ziemi biegnie 12 godzin. A jednak kilka lat temu „Voyagerowi” udało się przesłać na Ziemię dźwięki z heliosfery ! To emisja radiowa na częstotliwości 2-3 KhZ pochodząca z krańców naszego układu:

click to hear

Wielu naukowców uważa, że załogowy program lotów na Księżyc Apollo choć spektakularny, nawet w jednej dziesiątej nie dostarczył nam tylu informacji o układzie słonecznym niż misje „Voyagera 1” i „Voyagera 2”. Dokładny ich opis znajdziecie oczywiście w Wikipedii, ale myślę, że warto przypomnieć chyba najbardziej spektakularny moment lotu „Voyagera 1”, czyli znalezienie się w pobliżu Jowisza. Oto kilka zdjęć tej planety wykonanych przez sondę:

voyager-jup3.jpg voyager-jup2.jpg voyager-jup1.jpg

Poniżej film stworzony ze zdjęć zrobionych przez „Voyagera 1” – tak wygląda miesiąc na Jowiszu:

jupiter2.gif

Jednym z największych odkryć dokonanych dzięki „Voyagerowi 1” było zbadanie jednego z księżyców Saturna – Tytana. Lepsze zdjęcia tego największego satelity w naszym układzie zrobiła dopiero sonda Cassini ponad 20 lat później. Przelot w pobliżu planet – olbrzymów popchnął „Voyagera 1” z wielką siłą ponad płaszczyznę ekliptyki w kosmiczną pustkę. Jeśli sonda nie zderzy się z jedną z komet z Obłoku OOrta, za ok. 40 000 lat znajdzie się w odległości ok. półtora roku świetlnego od gwiazdy AC+793888 w gwiazdozbiorze Żyrafy:

n1530blocks.jpg

Sondy serii Voyager przeszły do historii także dzięki nagraniom, które umieszczono na ich pokładzie na wypadek gdyby urządzenia zostały przechwycone przez przedstawicieli innej cywilizacji. Na specjalnych, pozłacanych płytach zapisano dźwięki, muzykę i obrazy z Ziemi. Na okładkach natomiast wygrawerowano przekazy graficzne wyjaśniające m.in pochodzenie „Voyagerów”.

voyager-record.jpg voyager-plyta.jpg

Wśród pozdrowień nagranych na płytach znajdują się także słowa w języku polskim:

click to hear

Co będzie działo się dalej ? Za dwa lata sonda straci możliwość manewrów w przestrzeni. Mniej więcej w tym samym czasie ustanie komunikacja z Ziemią. W 2016 roku ilość energii dostarczana przez ogniwo nuklearne znajdujące się na pokładzie „Voyagera 1” będzie tak mała, że niektóre urządzenia automatycznie się wyłączą. W 2020 roku, pół wieku po rozpoczęciu misji sonda będzie martwa.

vgrat100.gif

Myśl o tym, że na Ziemi przeminą setki pokoleń, a przez kosmos w dalszym ciągu będzie mknął bezzałogowy statek niosąc informacje o naszej planecie pozwala nabrać dystansu do otaczającej nas codzienności, prawda ?

Ale może „Voyager 1” wcale nie doleci do gwiazdozbioru Żyrafy, tylko za kilkaset lat zostanie przechwycony przez wyprawę z Ziemi, która ściągnie go z powrotem do domu i sonda trafi do muzeum by mogły oglądać ją nasze pra pra pra pra pra…. wnuki ? Eeeee…. lepiej nie. Niech podąża spokojnie ku swemu przeznaczeniu.

Dziękujemy Ci, „Voyagerze”.

Kosmiczne pogrzeby

Saturday, June 23rd, 2007

space2.jpg

Pamiętacie ostatnią scenę filmu „Kosmiczni kowboje” ? Tommy Lee Jones - astronauta NASA, któremu nie było dane wziąć udziału w misjach Apollo popełnia samobójstwo kierując radzieckiego satelitę wojskowego na kurs kolizyjny z Księżycem. Słysząc słynną piosenkę „Fly Me To The Moon” Franka Sinatry widzimy ciało Jonesa leżące na Srebrnym Globie. To już nie fantazja. Kosmiczne pogrzeby są możliwe. Grób jednego człowieka znajduje się już nawet na Księżycu.

Od końca lat 90-tych w kosmosie „pochowano” około 150 osób. Oczywiście w grę nie wchodzi wysłanie w przestrzeń całego ciała zmarłego. Byłoby to po prostu zbyt drogie. W niewielkiej kapsule wysokości ok. 7 centymetrów i średnicy 1 cm. umieszczana jest próbka prochów pochodząca z kremacji. Pierwsza próba „kosmicznego pochówku” odbyła się 21 kwietnia 1998 roku. Specjalna rakieta „Pegasus” odpalona na wysokości 11 kilometrów z pokładu samolotu wyniosła na niską orbitę prochy 24 osób znajdujące się w specjalnym pojemniku. Satelita spłonął w atmosferze w maju 2002 roku.

503px-taurusvandenbergafb12may2000timeexposure.jpg

Obecnie nie są organizowane specjalne loty „pogrzebowe” – pojemniki z prochami wysyłane są przy okazji innych misji – najczęściej w czasie umieszczania na orbicie sztucznych satelitów, ale nie tylko. Szczątki jednego z odkrywców komety Shoemaker – Levy 9, która w latach 90-tych zderzyła się z Jowiszem, Eugene Shoemakera stanowiły dodatkowy ładunek księżycowej sondy Lunar Prospector wystrzelonej w styczniu 1999 roku i w lipcu tego samego roku spoczęły w okolicy południowego bieguna Srebrnego Globu.

lpnosunm.jpg

W tej chwili komercyjną działalnością w tym zakresie zajmuje się na świecie tylko jedna firma - Space Services inc., która oferuje m.in. wysłanie prochów w lot suborbitalny - w ten sposób pochowany został m.in amerykański astronauta Gordon Cooper biorący w latach 60-tych udział w programie Mercury. Koszt wysłania jednego grama prochów wynosi w tym wypadku 495 USD. Wystrzelenie szczątków bliskiej osoby na orbitę jest oczywiście droższe - 1295 USD za 1 gram. Dziesięć razy więcej trzeba zapłacić za pogrzeb na Księżycu – najbliższy taki lot planowany jest na 2009 rok. Na ten sam rok firma planuje wystrzelenie w kosmos specjalnego statku kosmicznego, który napędzany olbrzymim żaglem na wiatr słoneczny opuści nasz układ i poleci do gwiazd. Za wysłanie 1 grama prochów bliskiej osoby w taką międzygalaktyczną podróż trzeba zapłacić 12 500 USD.

_38280277_sail300.jpg

Zdaniem analityków kosmiczne pogrzeby to dziedzina biznesu, która będzie rozwijała się równie szybko jak turystyka kosmiczna. Pytanie tylko co na to wszystko księża i teolodzy ? Ja marzę co prawda o locie w kosmos, ale jednak w innej formie – w towarzystwie układu podtrzymania życia…

Space Demo - Część trzecia (i ostatnia)

Saturday, May 5th, 2007

Po długim weekendzie przedstawiam trzecią i ostatnią część filmu poświęconą eksploracji kosmosu. Zapraszam na podróż po Układzie Słonecznym… acha ! Film powstawał gdy Pluton był jeszcze planetą…

spacedemo3.jpg
kliknij by obejrzeć film

Zwierzęta w kosmosie

Tuesday, March 27th, 2007

Zwierzęta pojawiły się na naszej planecie przed człowiekiem. W kosmosie również. Przypadła im jednak bardzo niewdzięczna rola. W misjach orbitalnych i suborbitalnych wzięło udział o wiele więcej zwierząt niż ludzi i oczywiście o wiele więcej z nich zginęło. Zwierzęca historia podboju kosmosu ma również swoich bohaterów i szare myszki (dosłownie).

Na początek nieco zaskakująca informacja. Otóż słynna Łajka o której napisano wiele piosenek i szkolnych czytanek, nie była wcale pierwszą żywą istotą, która znalazła się w przestrzeni kosmicznej.

W czerwcu 1946 roku amerykańska wersja rakiety V2 wyniosła na wysokość ponad 100 km. muszki owocowe. Pierwszym przedstawicielem gatunku naczelnych, który znalazł się w kosmosie był rezus o imieniu Albert II wystrzelony przez Amerykanów na wysokość 134 kilometrów 14 czerwca 1949 roku. Małpa niestety nie przeżyła lądowania – zasobnik roztrzaskał się o ziemię z powodu awarii spadochronu.  Nieco ponad rok później w kosmosie pojawiła się pierwsza mysz (także amerykańska).  Łajka nie była także pierwszym psem, który znalazł się w kosmosie. W styczniu 1951 roku w lot suborbitalny Rosjanie wysłali dwa psy: Cygana i Dezika. Dlaczego zatem lot Łajki przeszedł do historii ? Otóż była ona pierwszym psem, który odbył lot orbitalny. Jak wiemy, Łajka otrzymała bilet w jedną stronę – Sputnik 2 nie był wyposażony w silnik hamujący. Bezpośrednia przyczyna śmierci zwierzęcia do dziś jest niejasna – niektóre źródła mówią o braku powietrza, inne wody, jeszcze inne mówią o śmierci spowodowanej przegrzaniem (kapsuła nie posiadała osłony termicznej).

laika.jpg


Amerykanie także mają swojego zwierzęcego bohatera. Został nim szympans Ham, który poleciał w kosmos na pokładzie statku Mercury 31 stycznia 1961 roku. W czasie misji naukowcy chcieli sprawdzić zdolność do pracy w stanie nieważkości. Ham został wytresowany tak, by po zapaleniu się niebieskiej żarówki umieszczonej przed oczami pociągać za dźwignię. W razie braku reakcji zwierzę otrzymywało delikatne uderzenie prądem za pośrednictwem elektrod przyczepionych do stóp. Mimo kilku awarii do których doszło w czasie lotu (zbyt duża prędkość rakiety przy starcie i utrata szczelności kabiny) Ham wykonał swoje zadanie i wrócił na Ziemię. NASA doceniła jego wkład w program kosmiczny i wysłała go na zasłużoną emeryturę. Ham zakończył życie w ogrodzie zoologicznym  w Północnej Karolinie w 1983 roku w wieku 27 lat.

ham2.jpg


W marcu 1961 roku w kosmos poleciała pierwsza świnka morska i żaba (Wostok 3A)

Pierwszy szczur znalazł się w przestrzeni kosmicznej dzięki Francuzom (22 lutego 1961). Dwa lata później Francja wysłała w kosmos kota imieniem Felix.

W 1966 roku Stany Zjednoczone umieściły na pokładzie kapsuł Biosatellite I i II muszki owocowe, owady z gatunku błonkoskrzydłych, wołki zbożowe, żabi skrzek, ameby, bakterie, oraz grzyby.

14 września 1968 roku w kierunku Księżyca wystrzelono pierwsze żółwie, które stały się od razu posiadaczami dwóch rekordów: były pierwszymi organizmami z Ziemi jakie znalazły się w tzw. „głębokim kosmosie”, oraz pierwszymi żyjącymi istotami jakie okrążyły Księżyc. Z powodu problemów technicznych powracająca kapsuła Zond – 5 weszła w atmosferę z ogromną prędkością i przeciążenie sięgnęło 20 g. Zwierzęta przeżyły jednak lądowanie na Oceanie Indyjskim.

W październiku 1970 roku w kosmos poleciały pierwsze ropuchy (misja zorganizowana przez NASA)

W księżycowym programie Apollo wzięło udział pięć myszy, natomiast na pokładzie stacji orbitalnej Skylab pojawiła się pierwsza ryba w przestrzeni kosmicznej (przydenka żebrowata), oraz dwa pająki krzyżaki – Arabella i Anita. W przypadku pająków naukowcy chcieli sprawdzić jak poradzą sobie one z tkaniem sieci w warunkach zerowej grawitacji. Adaptacja do warunków nieważkości trwała u Arabelli i Anity dość długo, ale mimo początkowych niepowodzeń owady utkały pajęczyny, choć nie tak regularne i dokładne jak na Ziemi. Pająki nie były również w stanie produkować nici o jednakowej grubości, co na Ziemi nie stwarza im żadnych problemów. W czasie misji oba krzyżaki zdechły, najprawdopodobniej z powodu odwodnienia.

pajak-w-kosmosie.jpg


W 1985 roku Rosjanie wysłali w ramach programu BION w kosmos pierwsze traszki – naukowcy wybrali te zwierzęta ze względu na ich niewiarygodną zdolność do przystosowywania się do życia w warunkach zmiennej grawitacji.

W latach 90-tych Rosjanie przeprowadzali także kosmiczne eksperymenty naukowe z krewetkami (żywymi) oraz żuki.

Z kolei NASA w czasie ostatniej dekady XX wieku badała w stanie nieważkości zachowanie m.in świerszczy, ślimaków i jeżowców.

W czasie ostatniego lotu promu Columbia na pokładzie wahadłowca znajdowało się wiele zwierząt, m.in. gąsienice, pszczoły i mrówki, oraz nicienie. Te ostatnie przeżyły katastrofę – pojemnik z nimi został znaleziony wśród szczątków wahadłowca, choć naukowcy twierdzą, że tak naprawdę były to ich dzieci, a nawet wnuki, bo cykl życiowy nicienia jest bardzo krótki.

Wszystkim zwierzętom, które poleciały w kosmos należy oddać wielki pokłon – zginęło ich o wiele więcej niż powróciło, czego przykładem może być poniższe zdjęcie przedstawiające Alberta III – amerykańską małpę, której zrobiono zdjęcie tuż przed eksplozją rakiety V2 którą leciała w kosmos…

albert_iii_in_space.jpg

Myszy w kosmosie

Saturday, March 10th, 2007
mysz.jpg

W ostatnim tekście walczyłem z mitem związanym z obecnością karalucha (jak się później okazało plastikowego) na pokładzie Apollo 12. Tymczasem okazuje się, że w misjach księżycowych jednak brały udział zwierzęta. Na pokładzie Apollo 16 podróż wokół Księżyca odbyły nicienie. Natomiast na pokładzie Apollo 17 znalazło się pięć myszy z gatunku pocket mouse (Perognathus longimembris). Oczywiście myszy wielokrotnie wysyłano w kosmos już wcześniej, ale tym razem naukowcy mieli ostatnią szansę sprawdzenia wpływu promieniowania występującego w tzw. „głębokim kosmosie” na tkankę mózgową. Naukowcy chcieli zbadać czy wysokoenergetyczne cząsteczki promieniowania (HZE) mogą stanowić zagrożenie dla astronautów w czasie dłuższych misji kosmicznych odbywających się w znacznej odległości od Ziemi (poza oddziaływaniem pasów Van Allena). W tym celu na kilka tygodni przed lotem myszom wszczepiono pod skórę czaszki specjalne silikonowe czujniki, które miały rejestrować uderzenia cząsteczek. Następnie zwierzęta umieszczono w specjalnie zaprojektowanym pojemniku podzielonym na styropianowe przegrody.

apollo-mysz.jpg

Perognathus longimembris zostały wybrane do eksperymentu nieprzypadkowo. Ten gatunek charakteryzuje się bowiem dużą odpornością na niesprzyjające warunki zewnętrzne i rzeczywiście, nie był to dla myszy lot specjalnie komfortowy. Przed startem pojemnik został hermetycznie zamknięty, a w środku umieszczono jedynie pożywienie i substancję pochłaniającą dwutlenek węgla. Przez cały czas myszy oddychały powietrzem zgromadzonym wewnątrz pojemnika, a wodę czerpały z pożywienia. Całe urządzenie nie wymagało zasilania i właściwie astronauci mogli o nim w ogóle zapomnieć.

 

mysz-trasa.jpg

Po powrocie Apollo 17 na  Ziemię okazało się, że jedna z myszy nie przeżyła lotu. Sekcja wykazała wylew krwi w okolicy ucha środkowego, co jednak jak się wydaje nie miało nic wspólnego z promieniowaniem kosmicznym. Stan pozostałych zwierząt naukowcy określili jako „dobry”. Analiza silikonowych czujników wykazała tylko śladowe ilości efektów uderzeń cząstek promieniowania kosmicznego.

A zatem myszy nie mogły nawet zobaczyć Księżyca, bo w pojemniku nie było okien. Mysia brać może zatem w dalszym ciągu marzyć że ziemski satelita jest zrobiony z sera. Zresztą jeśli myślicie, że jest inaczej wejdźcie na moon.google.com i wykonajcie maksymalne zbliżenie….Więcej o zwierzętach w kosmosie wkrótce

Feather and hammer on the Moon / Piórko i młotek na Księżycu

Tuesday, September 19th, 2006

At the end of the last Apollo 15 moon walk, Commander David Scott performed fascinating live demonstration. He held out a geologic hammer and a feather and dropped them at the same time. Because they were essentially in a vacuum, there was no air resistance and the feather fell at the same rate as the hammer, as Galileo had concluded hundreds of years before - all objects released together fall at the same rate regardless of mass. The hammer weighted 1.32 kg, and the falcon feather 0.03 kg.

hammerfeather
click to play

Pod koniec ostatniego spaceru księżycowego w czasie misji Apollo 15 dowódca wyprawy David Scott przeprowadził przed kamerą interesujący eksperyment. Wypuścił on z rąk jednocześnie piórko i młotek. Ponieważ na Księżycu praktycznie nie ma atmosfery, a co za tym idzie oporu powietrza młotek i piórko spadły na powierzchnię Srebrnego globu w tym samym czasie – dokładnie tak jak przewidział to Galileusz setki lat wcześniej: wszystkie obiekty spadają z taką samą prędkością niezależnie od masy. Młotek geologiczny ważył 1.32 kg a piórko sokoła 0.03 kg.