Archive for the 'nowości' Category

Wielkie przenosiny !

Friday, October 12th, 2007

Nie umarłem. Żyję. I mam się całkiem nieźle. Brak nowych postów na spacedemo.com ma swoje konkretne wytłumaczenie. Mój blog został dostrzeżony przez Microsoft i program “Partnerstwo dla Przyszłości”, który właśnie uruchomił swój nowy portal. Zaproponowano mi współpracę przy tworzeniu serwisu “Astronautyka” i zgodziłem się. A zatem nadal będziecie mogli czytać moje posty i wynurzenia, ale w zupełnie nowej i bardziej profesjonalnej formie. W serwisie trzeba się zarejestrować, ale jest on oczywiście zupełnie bezpłatny. Nie dostaniecie też żadnego spamu. Są za to nowe możliwości: po pierwsze dział “Aktualności” w którym codziennie pojawiają się nowe informacje dotyczące eksploracji kosmosu. Po drugie jest forum dyskusyjne (właśnie usiłuję je rozkręcać) i właściwie nieskończone możliwości tworzenia dla Was. Nie chcę redagować tego serwisu sam i liczę na Waszą inwencję. Oczywiście spacedemo będzie wisiało w internecie nadal, ale nowe teksty będę publikował już w nowym serwisie. Zapraszam zatem na stronę: www.partnerstwodlaprzyszlosci.edu.pl. Albo po prostu kliknijcie w poniższy baner:

top_astro.jpg

Cały świat szuka Steve’a Fosseta

Wednesday, September 12th, 2007

175px-steve_fossett_04.jpgAmerykański podróżnik znany z bicia wszelkiego rodzaju rekordów (ma ich na koncie 115, jego największym osiągnięciem jest samotne okrążenie Ziemi balonem w 2002 roku) zaginął w rejonie zachodniej Newady 3 września. Fosset nie zgłaszając planu lotu wystartował z prywatnego lotniska małym sportowym samolotem. W akcji ratowniczej wykorzystywany jest najnowocześniejszy sprzęt - na razie bezskutecznie. Teraz Wy także możecie przyłączyć się do poszukiwań. Wystarczy dostęp do sieci i… cała masa cierpliwości. Dzięki zdjęciom wykonanym przez satelitę Ikonos w rozdzielczości 1 m. można na ekranie własnego komputera przeglądać zdjęcia satelitarne i szukać samolotu Bellanca/Citabria Super Decathlon należącego do zaginionego milionera.

Metod jest kilka: pierwsza z nich - najprostsza i jednocześnie najbardziej monotonna to wizyta na stronie http://www.mturk.com . Po rejestracji i zalogowaniu się zobaczycie taki obraz:

fosset2.jpg

W lewym oknie znajduje się obraz z satelity w największym sensownym powiększeniu (mniej więcej 100×100 metrów). Natomiast w lewym - widok satelitarny samolotu podobnego do maszyny Fosseta. Poniżej, dwie możliwe opcje do wyboru: “Tak, na tym zdjęciu jest coś ciekawego” lub “Nie, pokaż następne zdjęcie”. W ten sposób klatka po klatce przeczesujecie Sierra Nevada.

Druga metoda jest nieco przyjemniejsza - wymaga zainstalowania Google Earth i ściągnięcia najnowszych zdjęć rejonu poszukiwań stąd. Następnie należy zejść na wysokość ok 500 metrów i mozolnie przeglądać kolejne rejony:

fosset1.jpg

Ostatnia metoda jest najbardziej atrakcyjna, ale chyba należy ją traktować jako ciekawostkę. Nie każdy wie, że w Google Earth programiści umieścili … symulator lotu. Aby go aktywować należy wcisnąć kombinację klawiszy CTRL+ALT+A. Uwaga ! Wcześniej należy na chwilę zmienić ustawienia regionalne klawiatury na układ angielski (potem opcja jest już dostępna z menu “Narzędzia”). Możemy zatem wcielić się w rolę pilota poszukującego Fosseta:

fosset3.jpg

Konia z rzędem temu, kto znajdzie Fosseta w ten sposób, ale może warto spróbować ? Ja zamierzam użyć jednak klasycznego widoku Google Earth i biorę się do roboty. Kiedy piszę te słowa mija 10 dzień od zaginięcia. Zapasy wody i żywności w samolocie mogły starczyć Fossetowi na tydzień. Pozostaje nadzieja … i miliony internautów. Zachęcam Was do włączenia się do akcji.

Nowy seans w Planetarium Śląskim ! I konkurs …

Saturday, August 18th, 2007

Teraz już wiecie dlaczego tak długo nie aktualizowałem bloga. Byłem po prostu zajęty szlifowaniem scenariusza nowego seansu dla Planetarium Śląskiego, seansu, którego mam przyjemność być autorem, a właściwie współautorem, bo jak zwykle przy tak dużym projekcie pracuje cała masa ludzi – przede wszystkim Stefan Janta z Planetarium, a także Jacek Kurkowski – nasz genialny realizator dźwięku z którym pracujemy nad ścieżką audio oraz chłopaki ze Śląskiej Wyższej Szkoły Informatyki, którzy przygotowują część animacji komputerowych.

Dziś, na około sześć tygodni przed premierą mogę uchylić nieco rąbka tajemnicy i przekazać trochę informacji. Tym razem postanowiłem zająć się asteroidami, których miliony krążą naszym układzie. Wiele z nich stanowi poważne zagrożenie dla Ziemi. W seansie odbędziemy zatem podróż w czasie i przestrzeni – przeniesiemy się do Tajgi w rejon Podkamiennej Tunguskiej, gdzie na początku ubiegłego wieku nastąpił prawdziwy kosmiczny kataklizm, cofniemy się także o miliony lat by zobaczyć zagładę dinozaurów. Nie zabraknie oczywiście podróży kosmicznych – w tym fascynującego lądowania na planetoidzie Eros. Pokażemy jak wygląda asteroida zbudowana w 99 procentach z platyny i w jaki sposób można uchronić naszą planetę przez zagładą, która być może nastąpi już za kilka dziesięcioleci. Będzie sporo efektów dźwiękowych i wizualnych.

Poniżej kilka zdjęć z realizacji seansu. Zapraszam na „Kosmiczne głazy” na przełomie września i października w Planetarium Śląskim. Acha ! Pod zdjęciami niespodzianka, a właściwie jeśli uważnie przeczytaliście tytuł posta, to spodziewanka.

plan1.jpg
Sala projekcyjna w Planetarium inspiruje mnie od dziecka…

plan2.jpg
…szczególnie wtedy, gdy robi się ciemno.

plan3.jpg
Stefan Janta - wicedyrektor Planetarium przygotowuje sprzęt do próbnego nagrania ścieżki dźwiękowej  

plan5.jpg
Wszystkie systemy sprawne…  

plan6.jpg
Można rozpocząć nagranie !  

plan9.jpg
Jednocześnie Jacek Kurkowski rozpoczyna pracę nad efektami dźwiękowymi i muzyką…  

plan10.jpg
…a graficy z SWSI tworzą animację. Będzie co oglądać.  

A teraz uwaga… konkurs ! Jeśli dysponujecie zdolnościami plastycznymi, lub macie znajomych, którzy takowe posiadają – zapraszam. Ogłaszam konkurs na grafikę/zdjęcie/kolaż/wizję artystyczną/animację asteroidy uderzającej w Ziemię miliardy lat temu dzięki czemu uformował się Księżyc. Konkurs potrwa przez najbliższe dwa tygodnie. Nagroda jest tylko jedna, ale za to fajna. Po pierwsze: zwycięzca otrzyma bezpłatne, podwójne zaproszenie na premierę. Po drugie grafika/animacja itp. zostanie wykorzystana w seansie, a nazwisko autora pojawi się na kopule planetarium wśród twórców pokazu. Jeśli chcecie wziąć udział – zapraszam ! Radosną twórczość wysyłajcie do mnie: j.juszkiewicz@gmail.com

Seks w kosmosie

Friday, July 13th, 2007
519a.jpg

„Czy ktoś uprawiał już seks w kosmosie?” – to jedno z pytań, które zadają codziennie miliony pasażerów statku kosmicznego ZIEMIA i na które wciąż nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Wróć. Odpowiedź jest - zarówno agencja NASA jak i Rosyjska Agencja Kosmiczna oficjalnie zaprzeczają, by taki eksperyment odbył się w czasie któregokolwiek z załogowych lotów kosmicznych. Zwolennicy teorii spiskowych oczywiście sądzą, że jest inaczej i przytaczają słynny już tajny dokument NASA 12-571-3570, który został opublikowany w książce francuskiego astronoma Pierre’a Kohlera pt. „Ostatnia misja”. Książka spowodowała w swoim czasie dużo zamieszania –dokument opisuje przebieg eksperymentu do którego miało dojść w czasie misji promu kosmicznego „Columbia” w 1996 roku (STS-75). Celem badań miało być wypróbowanie 10 różnych pozycji seksualnych z użyciem systemu elastycznych pasów i nadmuchiwanych rur, by sprawdzić jak zachowują się ludzkie ciała w czasie współżycia płciowego w stanie zerowej grawitacji.

sexspace.jpg

NASA oficjalnie zaprzeczyła istnieniu dokumentu, dodając że „nie są w tej chwili prowadzone żadne badania w tym kierunku.” Także numeracja nie pasuje do systemu używanego w NASA. Oczywiście, można zastanawiać się czy Amerykanie kłamią, ale mnie osobiście przekonuje inny fakt. Sprawdziłem skład załogi STS-75. Nie było w nim kobiety. To chyba rozwiewa wszelkie wątpliwości. Chyba że wymyślny system pasków i rur był testowany tylko przez mężczyzn, ale wydaje mi się to mało prawdopodobne….

sex-in-space3.jpg

Wiadomo, że najwięcej doświadczenia w medycynie kosmicznej mają Rosjanie. Od początku lat 60-tych działa w Moskwie Instytut Problemów Biomedycznych zajmujący się między innymi działaniem zerowej grawitacji na ludzki organizm. Naukowcy badają także wpływ nieważkości na popęd seksualny ssaków. Jednak jak podkreśliła w wywiadzie udzielonemu serwisowi space.com pracująca w instytucie dr Liubow Serowa nigdy nie przeprowadzano badań z udziałem człowieka. Dr Serowa twierdzi, że nawet w czasie bardzo długich lotów seks nie jest astronautom niezbędny do życia. „W kosmos wysyłane są z reguły osoby o silnej motywacji, skoncentrowane na osiągnięciu założonego celu. Dla większości z nich takim celem jest lot w kosmos, wykonanie misji i bezpieczny powrót na Ziemię. Sprawy życia intymnego są odsuwane przez mózg automatycznie na dalszy plan” – mówi Serowa. Mówiąc wprost – astronautki i astronauci nie mają w trakcie misji czasu na myślenie o seksie. Poza tym we współczesnych statkach kosmicznych trudno jest stworzyć atmosferę intymności – kajuty astronautów są jednoosobowe a na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej panuje ciągły hałas wytwarzany przez system podtrzymania życia i klimatyzację.

sex-in-space2.jpg

Zarówno amerykańscy jak i rosyjscy naukowcy podkreślają, że zaplanowanie takiego eksperymentu z udziałem ludzi niesie za sobą całą masę dodatkowych problemów: jak rozwiązać problem antykoncepcji ? Co zrobić w wypadku, gdyby doszło do zapłodnienia ? Ryzyko uszkodzenia płodu na skutek wpływu promieniowania kosmicznego jest dość duże, poza tym eksperymenty na szczurach wykazały, że płód ssaka nie rozwija się w stanie zerowej grawitacji normalnie.

Spróbujmy jednak puścić wodze fantazji. Jak mógłby wyglądać seks w kosmosie ? Czy pozbywająca się skafandra partnerka byłaby tak kusząca jak Jane Fonda w kultowej już scenie z filmu „Barbarella” ?

barbarella.jpg

kliknij by odtworzyć fragment filmu 

Naukowcy są zgodni – seks w stanie nieważkości byłby z pewnością doświadczeniem niezapomnianym. Zerowa grawitacja pozwala na stworzenie całej seksualnej choreografii, ale sprawia jednocześnie, że bardziej się pocimy, a pot nie spływa normalną drogą, lecz pozostaje przyklejony do skóry. A zatem seks w kosmosie będzie „gorętszy” i … hm… “wilgotniejszy”. Zerowa grawitacja i równomierne rozłożenie płynów w organizmie poprawi nieco nasz wygląd i wygładzi zmarszczki, ale jest również druga strona tego medalu – krew pompowana jest przez serce pod mniejszym ciśnieniem, więc w czasie wzwodu rozmiar penisa u mężczyzny jest nieco mniejszy niż na Ziemi. I choć pewnie za pół wieku wiele par będzie się decydowało na romantyczny lot do orbitalnego hotelu na godziny, sporo osób może się rozczarować próbując seksualnego tańca w nieważkości, ponieważ gwałtowne ruchy mogą wywoływać nudności i wymioty, czego doświadczyło już wielu astronautów.

zero-g-spot.jpg

Wciąż jednak nie odpowiedzieliśmy na pytanie – jak będzie wyglądał seks w kosmosie od strony technicznej ? By to sprawdzić pisarz Michael Behar i jego żona Ashley Kissinger odbyli w ubiegłym roku podróż specjalnym samolotem pozwalającym na kilkuminutowe uzyskanie stanu zerowej grawitacji. Nie było oczywiście mowy o seksie, ale para w czasie paru przelotów sprawdziła możliwe pozycje seksualne. Wnioski: bez odpowiedniego treningu trudno się nawet pocałować. Dużą rolę odgrywają silne nogi kobiety, ponieważ musi się ona nimi mocno trzymać partnera – w stanie nieważkości trzecia zasada dynamiki mówiąca o akcji i reakcji jest szczególnie odczuwalna. Generalnie taki seks wygląda na bardziej męczący niż na Ziemi i wiele wskazuje na to, że będzie on jednak wymagał dodatkowych akcesoriów, co oczywiście w swoim czasie stworzy nowe możliwości dla przemysłu erotycznego.

sex-in-space21.jpg

A jednak, jak stwierdził anonimowo jeden z pracowników NASA już za kilka lat w komercyjnych pojazdach typu SpaceshipTwo będą latać w kosmos całe grupy ludzi tylko po to, by kochać się w kosmosie i po powrocie wskazując na niebo palcem mówić „zrobiliśmy To tam”…

Nowa recenzja książki. Stanisław Lem - “Solaris”

Tuesday, June 26th, 2007
solaris.jpg

Kilka osób pewnie zastanawia się co robi Clooney na mojej stronie i dlaczego tym razem zdecydowałem się na opisanie książki science fiction, ale wyjaśnienie znajduje się już na początku recenzji. Zatem zapraszam do lektury i uwaga: pod recenzją umieściłem pliczek dźwiękowy, który warto ściągnąć i odsłuchać w czasie czytania. Wasze komentarze jak zwykle - mile widziane. Tekst znajduje się oczywiście w dziale “recenzje książek”.

Kosmiczne pogrzeby

Saturday, June 23rd, 2007

space2.jpg

Pamiętacie ostatnią scenę filmu „Kosmiczni kowboje” ? Tommy Lee Jones - astronauta NASA, któremu nie było dane wziąć udziału w misjach Apollo popełnia samobójstwo kierując radzieckiego satelitę wojskowego na kurs kolizyjny z Księżycem. Słysząc słynną piosenkę „Fly Me To The Moon” Franka Sinatry widzimy ciało Jonesa leżące na Srebrnym Globie. To już nie fantazja, czy też film reklamowy promujący firmę oferującą grę w pokera w sieci: online poker Kosmiczne pogrzeby są możliwe. Grób jednego człowieka znajduje się już nawet na Księżycu.

Od końca lat 90-tych w kosmosie „pochowano” około 150 osób. Oczywiście w grę nie wchodzi wysłanie w przestrzeń całego ciała zmarłego. Byłoby to po prostu zbyt drogie. W niewielkiej kapsule wysokości ok. 7 centymetrów i średnicy 1 cm. umieszczana jest próbka prochów pochodząca z kremacji. Pierwsza próba „kosmicznego pochówku” odbyła się 21 kwietnia 1998 roku. Specjalna rakieta „Pegasus” odpalona na wysokości 11 kilometrów z pokładu samolotu wyniosła na niską orbitę prochy 24 osób znajdujące się w specjalnym pojemniku. Satelita spłonął w atmosferze w maju 2002 roku.

503px-taurusvandenbergafb12may2000timeexposure.jpg

Obecnie nie są organizowane specjalne loty „pogrzebowe” – pojemniki z prochami wysyłane są przy okazji innych misji – najczęściej w czasie umieszczania na orbicie sztucznych satelitów, ale nie tylko. Szczątki jednego z odkrywców komety Shoemaker – Levy 9, która w latach 90-tych zderzyła się z Jowiszem, Eugene Shoemakera stanowiły dodatkowy ładunek księżycowej sondy Lunar Prospector wystrzelonej w styczniu 1999 roku i w lipcu tego samego roku spoczęły w okolicy południowego bieguna Srebrnego Globu.

lpnosunm.jpg

W tej chwili komercyjną działalnością w tym zakresie zajmuje się na świecie tylko jedna firma - Space Services inc., która oferuje m.in. wysłanie prochów w lot suborbitalny - w ten sposób pochowany został m.in amerykański astronauta Gordon Cooper biorący w latach 60-tych udział w programie Mercury. Koszt wysłania jednego grama prochów wynosi w tym wypadku 495 USD. Wystrzelenie szczątków bliskiej osoby na orbitę jest oczywiście droższe - 1295 USD za 1 gram. Dziesięć razy więcej trzeba zapłacić za pogrzeb na Księżycu – najbliższy taki lot planowany jest na 2009 rok. Na ten sam rok firma planuje wystrzelenie w kosmos specjalnego statku kosmicznego, który napędzany olbrzymim żaglem na wiatr słoneczny opuści nasz układ i poleci do gwiazd. Za wysłanie 1 grama prochów bliskiej osoby w taką międzygalaktyczną podróż trzeba zapłacić 12 500 USD.

_38280277_sail300.jpg

Zdaniem analityków kosmiczne pogrzeby to dziedzina biznesu, która będzie rozwijała się równie szybko jak turystyka kosmiczna. Pytanie tylko co na to wszystko księża i teolodzy ? Ja marzę co prawda o locie w kosmos, ale jednak w innej formie – w towarzystwie układu podtrzymania życia…

Nowa recenzja: T. A. Heppenheimer “Podbój kosmosu”

Friday, May 18th, 2007

Zapraszam do działu “Recenzje książek” gdzie właśnie opublikowałem tekst dotyczący fascynującej książki jednego z największych popularyzatorów lotów kosmicznych. Praca naukowa, którą czyta się jak dobry kryminał. Pozycja obowiązkowa. Życzę miłej lektury.

heppenheimer2.jpg

 

Kosmiczna podróż do Krakowa

Monday, May 7th, 2007

W czasie długiego weekendu nie próżnowałem i razem z moimi przyjaciółmi Agnieszką i Bartem wybrałem się do Krakowa. Cel był jak najbardziej kosmiczny – w Galerii Kraków jeszcze przez kilka dni można obejrzeć wystawę „Kosmiczna przygoda”…

wystawa1.jpg

Spore wrażenie zrobił na mnie oczywiście olbrzymi model Księżyca z wmontowanymi weń wziernikami przez które można zobaczyć… no właśnie trochę się rozczarowałem, bo autorzy zamiast zdjęć z miejsc lądowań poszczególnych misji Apollo wrzucili jakieś futurystyczne obrazki. Mimo wszystko mogłem dotknąć, a nawet przytulić się do  Srebrnego Globu… 

wystawa2.jpg

Kolejnym interesującym punktem wystawy są księżycowe panoramy. Ze sporą satysfakcją odnotowałem fakt, że wykorzystano w nich zdjęcia, które również można znaleźć w moim blogu tutaj

wystawa3.jpg

Wśród wielu gablotek znalazły się także racje żywnościowe kosmonautów i astronautów. Które są radzieckie, a które pochodzą z NASA można ocenić już na pierwszy rzut oka…

wystawa4.jpg wystawa5.jpg

Nie mogłem sobie także darować sfotografowania modelu słynnej plakietki pozostawionej na Srebrnym Globie przez załogę Apollo 11…

wystawa6.jpg

Na wystawie umieszczono bardzo dużo trójwymiarowych zdjęć, które należało oglądać w specjalnych okularach. Nie posiadałem takowych, ale na szczęście Bart jako człowiek bardzo zapobiegliwy zabrał dwie pary z domu. Oprócz tego w niewielkiej salce multimedialnej można było zobaczyć krótki film poświęcony historii podboju kosmosu. Moją uwagę przykuła także niewielka gablotka, w której umieszczono śrubę pochodzącą z kapsuły Marcury Liberty Bell 7, a która zatonęła w 1962 roku, kiedy doszło do przypadkowego odstrzelenia włazu po lądowaniu na Atlantyku. W 1999 roku udało się ją wydobyć. I pomyśleć, że ten kawałek metalu przeleżał kilka tysięcy metrów pod wodą przez kilkadziesiąt lat…

wystawa7.jpg

Dominował jednak sprzęt rosyjski. Jego zgrzebność i funkcjonalność jest porażająca. Oto panel obsługi skafandra używanego do wyjść w otwarty kosmos…

wystawa8.jpg

Korzystając z długiego weekendu wybraliśmy się też do krakowskiego Muzeum Lotnictwa. Nie każdy o tym wie że właśnie w Krakowie znajduje się największa w Europie kolekcja silników lotniczych i rakietowych. Nie mogłem sobie nie zrobić zdjęć z elementami silników rakiet V-2 i R-7.

wystawa9.jpg wystawa10.jpg

Wyprawa była bardzo udana. Jeśli macie chwilę czasu – warto odwiedzić Kraków niekoniecznie w celu łażenia po zatłoczonym jak diabli rynku.

Muzyka na „dzień dobry”, czyli wake up calls

Friday, April 6th, 2007

walkman.jpg

Nie ma nic lepszego niż miły początek dnia. I choć w kosmosie dość trudno wstać lewą nogą z łóżka (którego przecież nie ma) kontrolerzy lotów z NASA dbają o dobre samopoczucie astronautów i codziennie rano budzą ich inną piosenką nadawaną z Houston. Tradycja muzycznych pobudek ma już dobre kilkadziesiąt lat i sięga programu Gemini, kiedy astronauci spędzali na orbicie nawet dwa tygodnie. Poniżej umieściłem dokładną listę utworów i misji ściągniętych z NASA:

download pdf

Jaka muzyka przez ostatnie dekady budziła astronautów ? Odpowiedź jest prosta: każda: klasyczna, rock, elektroniczna, a nawet wojskowa. Wśród załóg biorących udział w misjach Apollo najpopularniejsze były: temat z „2001 Odysei kosmicznej”, oraz oczywiście „Fly Me to The Moon” w najróżniejszych wersjach i wykonaniach.

stewart-big.jpg

Kilka załóg misji wahadłowców usłyszało fragmenty ścieżek dźwiękowych z „Gwiezdnych Wojen” i „Star Treka”. Były też nagrania specjalne – astronauci z misji STS-44 usłyszeli pewnego dnia głos dowódcy statku „Enterprise”, czyli aktora Patricka Stewarta który pozdrowił „załogę statku kosmicznego „Atlantis”.

good-morning-vietnam.jpg

icon_electrical_accs.jpg

posłuchaj - warto !

Z kolei w 1988 roku w głośnikach wahadłowca Discovery rozległ się charakterystyczny głos Robina Williamsa, który wrzasnął do mikrofonu w Houston: „Goooooooood morning Discovery !!!!”, nawiązując do filmu „Good Morning Vietnam” w którym zagrał główną rolę. (Tak przy okazji znalezienie tego dźwięku kosztowało mnie 2 dni poszukiwań w necie ) Ciekawy jestem także jakie miny mieli astronauci z misji STS – 2, którzy pewnego ranka usłyszeli … czołówkę ze „świń w kosmosie” z „The Muppet Show”.

the_doors_quotes.jpg

Generalnie ludzie wybierający muzykę dla astronautów, a są to przeważnie ich koledzy, starają się nawiązywać do określonych sytuacji. I tak na przykład załoga Apollo 17 w dzień startu z Księżyca usłyszała „Light My Fire” grupy „The Doors”.

sojourner.jpg

Tradycja muzycznych pobudek przeniosła się również na misje bezzałogowe. W 1997 roku kiedy nad marsjańskim horyzontem wstawało słońce sonda Pathfinder usłyszała „The Final Frontier”. Z kolei łazikowi „Pathfinder” kontrolerzy z JPL zafundowali „Love Me Like A Rock”.

expedition12-mccartney-lrg.jpg

icon_electrical_accs.jpg

posłuchaj

iss-mccartney.jpg

 zobacz wideo

Na zakończenie prawdziwa perełka. 13 października 2005 roku Paul McCartney w czasie koncertu w Anaheim w Kaliforni zagrał na żywo dla załogi Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (która właśnie się obudziła).

A tak swoją drogą – ciekawe czy o tym wszystkim wie Zaiks ? Lepiej żeby tak nie było, bo tantiemy za transmisję utworu muzycznego w kosmos mogłyby pochłonąć cały budżet NASA…

Zwierzęta w kosmosie

Tuesday, March 27th, 2007

Zwierzęta pojawiły się na naszej planecie przed człowiekiem. W kosmosie również. Przypadła im jednak bardzo niewdzięczna rola. W misjach orbitalnych i suborbitalnych wzięło udział o wiele więcej zwierząt niż ludzi i oczywiście o wiele więcej z nich zginęło. Zwierzęca historia podboju kosmosu ma również swoich bohaterów i szare myszki (dosłownie).

Na początek nieco zaskakująca informacja. Otóż słynna Łajka o której napisano wiele piosenek i szkolnych czytanek, nie była wcale pierwszą żywą istotą, która znalazła się w przestrzeni kosmicznej.

W czerwcu 1946 roku amerykańska wersja rakiety V2 wyniosła na wysokość ponad 100 km. muszki owocowe. Pierwszym przedstawicielem gatunku naczelnych, który znalazł się w kosmosie był rezus o imieniu Albert II wystrzelony przez Amerykanów na wysokość 134 kilometrów 14 czerwca 1949 roku. Małpa niestety nie przeżyła lądowania – zasobnik roztrzaskał się o ziemię z powodu awarii spadochronu.  Nieco ponad rok później w kosmosie pojawiła się pierwsza mysz (także amerykańska).  Łajka nie była także pierwszym psem, który znalazł się w kosmosie. W styczniu 1951 roku w lot suborbitalny Rosjanie wysłali dwa psy: Cygana i Dezika. Dlaczego zatem lot Łajki przeszedł do historii ? Otóż była ona pierwszym psem, który odbył lot orbitalny. Jak wiemy, Łajka otrzymała bilet w jedną stronę – Sputnik 2 nie był wyposażony w silnik hamujący. Bezpośrednia przyczyna śmierci zwierzęcia do dziś jest niejasna – niektóre źródła mówią o braku powietrza, inne wody, jeszcze inne mówią o śmierci spowodowanej przegrzaniem (kapsuła nie posiadała osłony termicznej).

laika.jpg


Amerykanie także mają swojego zwierzęcego bohatera. Został nim szympans Ham, który poleciał w kosmos na pokładzie statku Mercury 31 stycznia 1961 roku. W czasie misji naukowcy chcieli sprawdzić zdolność do pracy w stanie nieważkości. Ham został wytresowany tak, by po zapaleniu się niebieskiej żarówki umieszczonej przed oczami pociągać za dźwignię. W razie braku reakcji zwierzę otrzymywało delikatne uderzenie prądem za pośrednictwem elektrod przyczepionych do stóp. Mimo kilku awarii do których doszło w czasie lotu (zbyt duża prędkość rakiety przy starcie i utrata szczelności kabiny) Ham wykonał swoje zadanie i wrócił na Ziemię. NASA doceniła jego wkład w program kosmiczny i wysłała go na zasłużoną emeryturę. Ham zakończył życie w ogrodzie zoologicznym  w Północnej Karolinie w 1983 roku w wieku 27 lat.

ham2.jpg


W marcu 1961 roku w kosmos poleciała pierwsza świnka morska i żaba (Wostok 3A)

Pierwszy szczur znalazł się w przestrzeni kosmicznej dzięki Francuzom (22 lutego 1961). Dwa lata później Francja wysłała w kosmos kota imieniem Felix.

W 1966 roku Stany Zjednoczone umieściły na pokładzie kapsuł Biosatellite I i II muszki owocowe, owady z gatunku błonkoskrzydłych, wołki zbożowe, żabi skrzek, ameby, bakterie, oraz grzyby.

14 września 1968 roku w kierunku Księżyca wystrzelono pierwsze żółwie, które stały się od razu posiadaczami dwóch rekordów: były pierwszymi organizmami z Ziemi jakie znalazły się w tzw. „głębokim kosmosie”, oraz pierwszymi żyjącymi istotami jakie okrążyły Księżyc. Z powodu problemów technicznych powracająca kapsuła Zond – 5 weszła w atmosferę z ogromną prędkością i przeciążenie sięgnęło 20 g. Zwierzęta przeżyły jednak lądowanie na Oceanie Indyjskim.

W październiku 1970 roku w kosmos poleciały pierwsze ropuchy (misja zorganizowana przez NASA)

W księżycowym programie Apollo wzięło udział pięć myszy, natomiast na pokładzie stacji orbitalnej Skylab pojawiła się pierwsza ryba w przestrzeni kosmicznej (przydenka żebrowata), oraz dwa pająki krzyżaki – Arabella i Anita. W przypadku pająków naukowcy chcieli sprawdzić jak poradzą sobie one z tkaniem sieci w warunkach zerowej grawitacji. Adaptacja do warunków nieważkości trwała u Arabelli i Anity dość długo, ale mimo początkowych niepowodzeń owady utkały pajęczyny, choć nie tak regularne i dokładne jak na Ziemi. Pająki nie były również w stanie produkować nici o jednakowej grubości, co na Ziemi nie stwarza im żadnych problemów. W czasie misji oba krzyżaki zdechły, najprawdopodobniej z powodu odwodnienia.

pajak-w-kosmosie.jpg


W 1985 roku Rosjanie wysłali w ramach programu BION w kosmos pierwsze traszki – naukowcy wybrali te zwierzęta ze względu na ich niewiarygodną zdolność do przystosowywania się do życia w warunkach zmiennej grawitacji.

W latach 90-tych Rosjanie przeprowadzali także kosmiczne eksperymenty naukowe z krewetkami (żywymi) oraz żuki.

Z kolei NASA w czasie ostatniej dekady XX wieku badała w stanie nieważkości zachowanie m.in świerszczy, ślimaków i jeżowców.

W czasie ostatniego lotu promu Columbia na pokładzie wahadłowca znajdowało się wiele zwierząt, m.in. gąsienice, pszczoły i mrówki, oraz nicienie. Te ostatnie przeżyły katastrofę – pojemnik z nimi został znaleziony wśród szczątków wahadłowca, choć naukowcy twierdzą, że tak naprawdę były to ich dzieci, a nawet wnuki, bo cykl życiowy nicienia jest bardzo krótki.

Wszystkim zwierzętom, które poleciały w kosmos należy oddać wielki pokłon – zginęło ich o wiele więcej niż powróciło, czego przykładem może być poniższe zdjęcie przedstawiające Alberta III – amerykańską małpę, której zrobiono zdjęcie tuż przed eksplozją rakiety V2 którą leciała w kosmos…

albert_iii_in_space.jpg