Archive for the 'programy radzieckie' Category

Nowa recenzja: T. A. Heppenheimer “Podbój kosmosu”

Friday, May 18th, 2007

Zapraszam do działu “Recenzje książek” gdzie właśnie opublikowałem tekst dotyczący fascynującej książki jednego z największych popularyzatorów lotów kosmicznych. Praca naukowa, którą czyta się jak dobry kryminał. Pozycja obowiązkowa. Życzę miłej lektury.

heppenheimer2.jpg

 

Space demo - część druga

Friday, April 27th, 2007

Czas na drugą część filmu o podboju kosmosu przygotowanego dla planetarium w Dubaju. Dziękuję za wszystkie maile i komentarze. Czekam z niecierpliwością na następne. Każdy głos płynący od Was przekonuje mnie, że prowadzenie tej strony ma sens i miesiąc pracy nad filmem nie poszedł na marne. A zatem dziś kolejny kawałek…Jeszcze raz dziękuję Studio Presto za zaangażowanie i masę inspiracji. A zatem … życzę przyjemnego oglądania.

spacedemo2.jpg

klikniij by obejrzeć film

Skafandry księżycowe - najciekawsze projekty

Thursday, April 19th, 2007

Charakterystyczne skafandry księżycowe używane przez amerykańskich astronautów w ramach programu Apollo stały się symbolami triumfu technologii – pozwalały na przeżycie i wykonywanie skomplikowanych czynności w skrajnie niesprzyjających warunkach. Na Księżycu nie ma czym oddychać – o tym wiedzą wszyscy – ale brak atmosfery pociąga za sobą również ogromne różnice temperatur: -173 stopnie Celsjusza w cieniu i + 100 stopni Celsjusza w pełnym słońcu. Ale udało się – Amerykanie wylądowali na Księżycu, a słynne zdjęcie Aldrina to już dziś właściwie ikona:

neil_armstrong_on_moon_1a.jpg

Aż trudno uwierzyć, że skafandry księżycowe używane przez 12 osób które miały szczęście chodzić po Srebrnym Globie wywodzą się w prostej linii z tego oto projektu:

litton58.jpg

Skafander USAF MARK I został zaprojektowany przez amerykańską firmę Litton w 1958 roku, czyli jeszcze przed wystrzeleniem Sputnika i utworzeniem NASA. Już wtedy amerykańskie lotnictwo zdawało sobie sprawę z faktu, że lot człowieka w kosmos to kwestia najbliższych lat. Skafander zaprojektowano z myślą o spacerach w otwartej przestrzeni kosmicznej, oraz misjach księżycowych. Został on gruntownie przetestowany – spędził w sumie 600 godzin w komorze ciśnieniowej symulującej pobyt na wysokości ok. 100 kilometrów. 9 czerwca 1958 roku odbyła się próba z udziałem człowieka. Pilot doświadczalny, kpt. Iven C. Kincheloe Jr wykonał w nim symulowany lot ponad atmosferę – próba zakończyła się sukcesem. Skafander, co ważne dawał astronaucie dużo swobody i stał się bazą do tworzenia kolejnych modeli. W nieco inną stronę poszła firma Grumman, która na początku lat 60-tych opracowała dość nietypowy projekt skafandra księżycowego:

tgrummst.jpg

Choć skafander nie był zbyt piękny (szczerze mówiąc przypomina przebranie kosmity z niskobudżetowych filmów SCI-FI z lat 50’tych) pozwalał astronaucie na wyciągnięcie rąk z elastycznych rękawów i wykonywanie różnych czynności wewnątrz skafandra. Jakich ? Na przykład przetarcia zaparowanej szyby wizjera, co stanowiło spory problem dla inżynierów konstruujących skafandry dla misji Apollo. Mimo wszystko trudno mi jednak polubić ten projekt, podobnie jak ten:

trepubst.jpg

Został on stworzony przez firmę Republic Aviation w latach 60-tych. Jego zaletą był panoramiczny wizjer, oraz również możliwość operowania rękami wewnątrz skafandra. Poza tym… nie, więcej zalet nie jestem w stanie wymienić. Złośliwie mogę tylko stwierdzić, że brakuje na nim tylko napisu „SHELL”. Projektowaniem skafandrów księżycowych zajmował się także sam Wehrner Von Braun – ojciec amerykańskiego programu kosmicznego, projektant rakiety Saturn V. Oto jeden z jego rysunków:

hzfigi05.gif

Skafander „Horizon” był pokryty metalowym pancerzem, który zdaniem Von Brauna byłby łatwy do czyszczenia i sterylizacji chroniąc zarazem astronautę przed skutkami potknięcia się na Księżycu. Nie wiedziano wówczas jak w kosmosie zachowają się sztuczne włókna. Waga skafandra nie była porażająca – 120 kilogramów. Nad projektami ubrań dla selenautów pracowali także artyści: 

apollosuit1.jpg

Nazwisko autora jest nieznane, ale można zauważyć na tym rysunku (poza hełmem) pewne podobieństwo do znanych nam skafandrów Apollo. Kiedy prezydent Kennedy ogłosił ambitny plan lotu na Księżyc prace w NASA ruszyły na całego. Seria skafandrów opracowana przez firmy Litton i AiResearch jest wyglądem zbliżona do tego co znamy z filmów i zdjęć archiwalnych.

apollosuit7.jpg

Rosjanie planując misje księżycowe oczywiście także opracowali serię skafandrów służących do poruszania się po Srebrnym Globie:

krechet1.jpgkrech10.jpg

Skafander Krechet, choć na pierwszy rzut oka podobny do projektów amerykańskich nieco się od nich różni. Przede wszystkim astronauta zakładał go … wchodząc do niego przez właz znajdujący się na plecach – plecak zawierający urządzenia do podtrzymania życia był rodzajem drzwi. System był całkowicie zintegrowany z resztą skafandra co uwolniło konstruktorów od konieczności umieszczenia przewodów na zewnątrz i zmniejszenie ryzyka przypadkowego uszkodzenia ich.

Skafander który miał na sobie Neil Armstrong w czasie swojego spaceru księżycowego został wyprodukowany przez firmę Latex Corporation i nosił oznaczenie A-7L.

emu.jpg

A-7L ważył na Ziemi ok. 90 kilogramów, na Księżycu tylko około 16-tu. Więcej o samym skafandrze już wkrótce (postaram się o oryginalną instrukcję używania z NASA), ale nie mogę nie spojrzeć w przyszłość:

nasamk3c.jpg

Kilka lat temu Amerykanie zaprezentowali projekt skafandra Mark III – który być może będzie wykorzystany w załogowych lotach na Marsa. Jest lekki i zapewnia dużą swobodę. Jest tylko jedno ‘ale”. O załogowych lotach na Marsa nawet się poważnie jeszcze nie mówi, nie mówiąc już o konkretnych planach. Możliwe jest zatem, że w kiedy wreszcie taka wyprawa się odbędzie na Mark III nasze dzieci będą patrzyły jak my na projekty skafandrów księżycowych z lat 60-tych…

Radziecki LEM i komputer lądownika

Monday, February 26th, 2007

Dziś publikuję tekst Grzegorza, który przysłał kilka zdjęć radzieckiego lądownika księżycowego. Grzegorz nawiązał do mojego ostatniego posta w którym napisałem, że LEM stworzony przez ekipę Grummana był najbrzydszym pojazdem jaki kiedykolwiek powstał na świecie. Grzegorz napisał:

Wydaje mi się, że radziecki lądownik księżycowy był znacznie brzydszy:

 lkextkor.jpg lkpanel.jpg soviet-lkintr.jpg

Jeśli chodzi o komputer pokładowy (w amerykańskim LEM-ie) to pomimo problemów wynikających z ówczesnego rozwoju technologii (pamięć 74 Kb, 4Kb RAM, zegar 0.043 MHz, brak twardego dysku, waga 30 kg, itp.) według mnie pomógł on Amerykanom wygrać z Rosjanami wyścig na Księżyc.

apollo_dsky.jpg apollo_dskyleb.jpg apollocomputer2.jpg

Czy ktoś wie jak nazywał się program komputerowy, którego używali Amerykanie w czasie lotów na Księżyc i kto go napisał ?

Pytania są niezłe. I chyba znalazłem na część z nich odpowiedź. Komputer nazywał się AGC (Apollo Guidance Computer). W każdej misji księżycowej wykorzystywane były dwa takie komputery (jeden w module załogowym i jeden w lądowniku), które składały się identycznych komponentów, ale różniły się oprogramowaniem. W lądowniku zainstalowana była aplikacja o nazwie LUMINARY, natomiast moduł załogowy wyposażony był w software COLOSSUS ( w większości misji). Komputer AGC został skonstruowany w Laboratorium Przyrządów w MIT (Massachutsetts Institute of Technology) znanym jako “Draper Labs”. Łącznie wyprodukowano 75 jednostek oraz 138 wyświetlaczy i klawiatur. Ponadto w misjach Apollo lądowniki wyposażone były zupełnie oddzielny system AGS (Abort Guidance System) znany także jako AEA (Abort Electronics Assembly). Było to urządzenie które miało zostać wykorzystane jedynie w sytuacji awaryjnej, kiedy doszłoby do przerwania procedury lądowania na Księżycu. Na jednej ze stron NASA znalazłem nawet emulator software’u z Apolla, ale uprzedzam, to oprogramowanie wyjątkowo nieprzyjazne dla użytkownika:

http://www.ibiblio.org/apollo/#Licensing

Uproszczoną wersję AGC można znaleźć również w dodatku APOLLO do symulatora kosmicznego ORBITER. (Link do programu znajduje się w dziale “linki”)

A tak przy okazji - Agnieszka o której wspaniałym modelu LEM-a wspomniałem w ostatnim poście otrzymała za swoje dzieło wyróżnienie w międzynarodowym konkursie modelarskim. Gratulacje !

Kolejny Buran odnaleziony !

Tuesday, February 13th, 2007

Grzegorzowi udało się odnaleźć kolejnego Burana. Tym razem w miejscu dość oczywistym, a mianowicie na Bajkonurze. Początkowo sądziliśmy że to osławiona “Ptichka”, ale jednak nie. To najprawdopodobniej egzemplarz orbitera noszący oznaczenia OK-ML-1 przeznaczony do testów z rakietą Energia. Choć niszczeje od wielu lat na kosmodromie to przynajmniej nie został przerobiony na obiekt gastronomiczny…

ptichka1.jpg ok-m_36.jpg ok-m_02.jpg ok-m_01.jpg

I jeszcze jedno miłe zdjęcie od Grzegorza. Satelita strzelił tę fotkę przelatując nad jednym z ukraińskich lotnisk. Oto samolot, który miał służyć Buranowi, a przeżył go o co najmniej dekadę. Panie i Panowie, przed Wami, a właściwie pod wami An - 225 Mriya - największy samolot transportowy świata. Obok - z Buranem na plecach.

Buran w Bahrajnie - wyjątkowo smutna historia

Sunday, February 11th, 2007

Robi się coraz ciekawiej… Jednego dnia, niezależnie od dwóch różnych osób (Od Barta i Grzegorza - wieeelkie dzięki) otrzymałem dość zaskakujące zdjęcie satelitarne Burana. Otóż można na nim wyraźnie zauważyć … Burana który niszczeje w jakimś porcie…

buran 2 buran 3

Ów port to Bahrajn na Bliskim Wschodzie. Zakładając, że wątek terrorystyczny możemy odrzucić jako zbyt fantastyczny, postanowiłem zidentyfikować orbiter i sprawdzić jego historię. Znam już fakty. Są niestety dość smutne.

Orbiter nosi numer 0.02 (Grzegorz zasugerował mi to w mailu i miał rację) i oznaczenie OK-GLI. Powstał we wczesnych latach 80tych i był wykorzystywany do prób atmosferycznych. Dzięki serwisowi aerospaceweb udało mi się zdobyć jego zdjęcia. Jak widać 0.02 latał nie tylko w tunelu aerodynamicznym. Wygląda na to, że dysponował nawet własnym turboodrzutowym napędem. Egzemplarz odbył ok 25 lotów próbnych.

buran ekipa buran 002 w locie

Kiedy program Burana został skreślony, o 0.02 zapomniano aż do końca lat 90tych. Wtedy zainteresował się nim australijski biznesmen i były astronauta Paul Scully-Power. Założona przez niego Buran Space Company zakupiła orbiter od Rosjan za cenę która pozostaje tajemnicą. Prom miał być jedną z atrakcji olimpiady w Sydney w 2000 roku. Pomysł okazał się jednak niewypałem - orbiter nie wzbudził większego zainteresowania turystów i Scully - Power popadł w finansowe tarapaty. Co prawda biznesmen miał ambitny plan by ruszyć z objazdową wystawą po Australii, ale pomysł nigdy nie został wcielony w życie. Tymczasem orbiter stał na jednym z parkingów w Sydney.

sydney

W końcu Scully - Power zbankrutował. Rosjanie nie chcieli promu z powrotem i poprosili o pomoc w sprzedaży Burana amerykańską firmę  First FX. Ta postanowiła wystawić orbiter na licytacji zorganizowanej wspólnie z jedną ze stacji radiowych w Los Angeles. Choć ofert było sporo, żadna nie okazała się poważna. Minimalna cena 6 milionów dolarów za jaką chciała sprzedać firma prom mogła odstraszyć nawet bardzo bogatych słuchaczy. Tymczasem wandale w Sydney nie bali się niczego:

syndey 2

Wreszcie w 2002 roku Buran został kupiony przez firmę Space Shuttle World Tour zarejestrowaną w Singapurze. Firma przetransportowała orbiter do Bahrajnu gdzie stał się jedną z atrakcji Letniego Festiwalu w 2002 roku. Następnie Buran 0.02 miał trafić do Tajlandii. Jego właściciele chcieli by po raz kolejny przyciągnął turystów. I po raz kolejny orbiter zamiast milionów sprowadził na głowy swoich właścicieli kłopoty. Firma z Singapuru ogłosiła, że ze względów finansowych nie może pokryć kosztów transportu do Azji i opłat za przechowywanie promu w Bahrajnie. Orbiter trafił na nabrzeże, ale Rosjanie do których Buran, niczym bumerang rafił już po raz trzeci, nie zamierzali go sprowadzać z powrotem do Rosji.

bahrajn3

Wreszcie w 2004 roku pokazało się światełko w tunelu. Promem zainteresowało się niemieckie muzeum w Sinsheim. W zamian za Burana 0.02 zaoferowali Rosjanom sześciocyfrową kwotę. Gdy wydawało się że wszystko jest na dobrej drodze, okazało się, że trwająca batalia sądowa pomiędzy Rosjanami (NPO Molniya) a firmą Space Shuttle World Tour uniemożliwia sfinalizowanie transakcji i wydostanie orbitera z Bahrajnu. Władze Bahrajnu ogłosiły w 2005 roku, że nie mogą wydać promu dopóki sprawa nie zostanie rozstrzygnięta przed Międzynarodowym Sądem Arbitrażowym w Londynie. Zawirowania prawne trwają, a zdjęcia satelitarne pokazują że już nie długo nie będzie o co walczyć. Tym bardziej że muzeum w Siensheim zakupiło od Rosjan inny, ukończony w 40 % egzemplarz Burana co pewnie nieco zmniejszy zapał Niemców w walce o chyba nieco zapomniany kawałek historii podboju kosmosu leżący na nabrzeżu w Bahrajnie… Dzięki wam moi drodzy koledzy udało się go nieco odsłonić.

 

A gdzie jest Buran ?

Thursday, February 8th, 2007

To już chyba można nazwać internetowym śledztwem. Naszukałem się długo. Zaciekawiły mnie losy radzieckich promów kosmicznych serii Buran. Używam liczby mnogiej, bo maszyn było dokładnie 13. Niektóre z nich skonstruowano tylko do celów zbadania aerodynamiki (najpierw w tunelu, a potem w locie atmosferycznym), testowania odporności na przeciążenia, itp. Dla większości prototypów trzynastka okazała się pechowa. W kosmos poleciał tylko orbiter oznaczony  symbolem OK-1K1, czyli właśnie “Buran”. Uległ on zniszczeniu w 2002 roku, kiedy zawalił się dach hali w której się znajdował. Kolejny egzemplarz, niemal ukończony i ochrzczony jako “Pticzka” wciąż znajduje się na Bajkonurze. Gdzie ? Nie wiem, może warto poszukać ? Dwa egzemplarze testowe podobno są w muzeum w Sinsheim w Niemczech. Ale czy można wypatrzyć jakiegoś Burana z orbity ? Pewnie że można. Oto on…

buran

Ale chwila, moment, przecież przez Bajkonur nie płynie żadna rzeka… Logiczny wniosek - nie jesteśmy na największym kosmodromie świata. A więc gdzie ?

buran2

Z pewnością gdzieś gdzie rosną drzewa, kręcą się karuzele i gdzie sprzedaje się watę cukrową. Witamy w Parku im. Gorkiego w Moskwie !

buran 3

To nie makieta, ale jeden z modeli testowych, służący do sprawdzania naprężeń mechanicznych, wibracji i odporności orbitera na wysoką temperaturę (OK-TVA). Od kilku lat jest atrakcją w centrum Moskwy. Wbrew obiegowej opinii nie został przerobiony na restaurację. Początkowo organizatorzy przedsięwzięcia - Rosyjska Agencja Kosmiczna, grupa biznesmenów i sam park planowali serwować w “Buranie” żywność dla kosmonautów. Cieszyła się ona jednak słabym powodzeniem, bo była koszmarnie droga i paskudna w smaku. Dziś w moskiewskim “Buranie” można kupić sobie kanapkę, plastikowy model wahadłowca, tubkę z tuszonką i zobaczyć film z pierwszego (i jedynego) lotu tego wahadłowca. To oczywiście smutne dla konstruktorów, ale czy rzeczywiście porzucenie programu radzieckiego wahadłowca na początku lat 90tych było takie złe ? Historia pokazała, że “Sojuzy” są tańsze i bardziej niezawodne niż wahadłowce. A jednak nie zamierzam nigdy wybierać się do Moskwy i jeść kanapki w “Buranie”. To jak otwieranie butelki z piwem o rzeźbę Wenus z Milo.

Rakiety i zdjęcia satelitarne raz jeszcze

Wednesday, February 7th, 2007

Akcja poszukiwania rakiet i innych instalacji związanych z podbojem kosmosu za pośrednictwem genialnego programu Google Earth rozkręca się, co mnie bardzo cieszy :) Dziś otrzymałem email od Grzegorza, który postanowił przeczesać Bajkonur (zgadzam się, że to wyjątkowo przygnębiające miejsce) i przysłał mi bardzo interesujące zdjęcia. Znalazł bowiem dwie wyrzutnie, które były używane w czasie niefortunnych startów księżycowych rakiet N-1:

n-1 bajkonur

Spróbujmy dokonać większego zbliżenia…

n-1 pad

I voilla ! Wyrzutnie widać bardzo wyraźnie. Choć w pobliżu panuje spory bałagan, stanowiska wydają się być w jak największym porządku. Grzegorz zastanawia się dlaczego nie widać śladów po eksplozjach z końca lat 60- tych. Moim zdaniem nawet Rosjanie w ciągu 30 lat są w stanie posprzątać bałagan. Ale na zdjęciu wykonanym przez amerykański samolot lub satelitę szpiegowskiego na przełomie lat 60-tych i 70-tych można zauważyć ślady katastrofy…

ni-1 pads 60s

I jeszcze jedno zdjęcie od Grzegorza: oto hala montażowa w której składano rakiety N-1, a następnie wykorzystywano ją jako hangar dla wahadłowca Buran. W zbliżeniu możemy zobaczyć także wnętrze hali, gdyż jej dach zawalił się w 2002 roku.

n1-mont

Dziękuję za zdjęcia i czekam na kolejne…

Good and bad news/Dobre i złe wieści..

Friday, January 19th, 2007

The good news is that after the long break I’m going to continue to write posts on this website. The bad is … that they would be avaliable in Polish only. Sorry guys…

Dobra wiadomość jest taka, że zamierzam wrócić do prowadzenia tej strony. Zła - że tylko po polsku. Czas niestety nie pozwala. Widzę w statystykach po 300 wejść dziennie, mimo że blog był nieaktywny przez ponad miesiąc. A to zobowiązuje. Ale jeśli mam wybrać blog tworzony tylko po polsku, albo brak bloga w ogóle, to wolę naszą ojczystą mowę. Jeśli chodzi o przerwę, nie była ona spowodowana moim lenistwem, ale natłokiem pracy przy serwisie www.radio.katowice.pl. Sprawdźcie, oceńcie. Po kolei: przede wszystkim winien jestem relację ze spotkania z Mirosławem Hermaszewskim które odbyło się 3 grudnia w Planetarium Śląskim…

herma3 herma4 herma2

herma5 herma6
Spotkanie rozpoczęło się kilka minut po 17:00. Generał Hermaszewski przybył w towarzystwie niemal całej najbliższej rodziny punktualnie, nawet aż za bardzo - dokładnie o 17:00 a zatem nie miałem możliwości nagrania z nim wywiadu do swojego magazynu naukowego. Po spotkaniu również nie, ale o tym później. Na sali było około 100 osób, a w prowadzeniu rozmowy z Mirosławem Hermaszewskim pomagała mi znana z TVN 24 Izabella Koźmińska. Jak było ? Hmmm… Jako dziennikarz z 16-letnim stażem mogę powiedzieć, że generał do nałatwiejszych rozmówców nie należy. Na moje pytanie czy odczuwał skutki choroby kosmicznej odparł: “Pyta pan czy rzygałem ?”, co wzbudziło śmiech na sali, ale ja poczułem się nieco głupio. W czasie pierwszej części spotkania pierwszy polski kosmonauta przedstawił prezentację dotyczącą historii lotów kosmicznych i oczywiście misji Sojuz 30 w której brał udział. Było w niej kilka perełek - np. prywatne zdjęcia z Leonowem i ujęcia Kosmicznego Miasteczka pod Moskwą. Następnie zaczęły się pytania - ta część spotkania trwała najdłużej. Generała pytano oczywiście o fizjologię, prywatne wrażenia z lotu, zadania jakie miał do wykonania na pokładzie stacji Salut, a także o warunki życia na stacji kosmicznej. Na spotkaniu pojawiło sie wiele było dzieci i to właśnie im Mirosław Hermaszewski poświęcał najwięcej uwagi. Na koniec była oczywiście sesja fotograficzna i autografy.
Około 20:00 rozpoczęła się część nieoficjalna, tzn. kolacja w towarzystwie rodziny pana generała i pracowników Planetarium Śląskiego. Miałem także możliwość krótkiej rozmowy w cztery oczy z pierwszym polskim kosmonautą - zapytałem go o zegarki używane przez radzieckich kosmonautów (Poljot) i o to jakim człowiekiem jest prywatnie Aleksiej Leonow (”niesamowity facet”). General poprosił mnie także o przesłanie mu kopii mojej pracy magisterskiej poświęconej historii podboju kosmosu. Nie było jednak czasu na nagranie, zdążyłem zrobić tylko jedne zdjęcie, które na dodatek pożarł mi komputer. Ale nie przejmuję się. Poznałem prywatnie pierwszego Polaka w kosmosie i co więcej przekonałem się że wbrew obiegowym opiniom nie jest on kimś komu sława uderzyła do głowy. Z całego spotkania najbardziej utkwiła mi w głowie wypowiedź: “Wysyłają nas w kosmos jako technokratów, a my wracamy na Ziemię jako humaniści. A wszystko to jest w stanie sprawić widok Ziemi z kosmosu i spojrzenie na tę niewielką błękitną warstewkę, która oddziela naszą planetę od próżni i chłodu Przestrzeni.”

Important information / Ważna informacja

Friday, December 1st, 2006

I was very busy over the past 4 weeks, and I’m very sorry that I’ve kept you waiting for new posts so long. I’ll try to be better… Important information: This Sunday December 3rd at 5 pm there will be very interesting meeting in the Silesian Planetarium. The first Polish Cosmonaut - Mirosław Hermaszewski will meet with Silesians. I’m going to moderate the meeting. Some photos would be published soon. I know that there are some tickets left in the Planetarium so … join the show !

Hermaszewski
Click to play the trailer
Kliknij aby posłuchać radiowego spotu 

Przez ostatnie cztery tygodnie byłem bardzo zajęty (stawiałem nowy serwis internetowy - tym razem nie prywatny) Spróbuję publikować informacje częściej. Ale dziś jest naprawdę wazny powód. Otóż w najbliższą niedzielę 3 grudnia o 17:00 w Planetarium Śląskim w Chorzowie odbędzie się spotkanie z pierwszym polskim kosmonautą Mirosławem Hermaszewskim. Serdecznie zapraszam - będę prowadził to spotkanie. Oczywiście po spotkaniu opublikuje kilka zdjęć. Z tego co wiem zostało w kasie Planetarium jeszcze kilka biletów. W czasie spotkania zostanie także zaprezentowany mój seans “Wyścig na Księżyc”.