Archive for the 'historia wyścigu w kosmos' Category

Nowa recenzja: T. A. Heppenheimer “Podbój kosmosu”

Friday, May 18th, 2007

Zapraszam do działu “Recenzje książek” gdzie właśnie opublikowałem tekst dotyczący fascynującej książki jednego z największych popularyzatorów lotów kosmicznych. Praca naukowa, którą czyta się jak dobry kryminał. Pozycja obowiązkowa. Życzę miłej lektury.

heppenheimer2.jpg

 

Kosmiczna podróż do Krakowa

Monday, May 7th, 2007

W czasie długiego weekendu nie próżnowałem i razem z moimi przyjaciółmi Agnieszką i Bartem wybrałem się do Krakowa. Cel był jak najbardziej kosmiczny – w Galerii Kraków jeszcze przez kilka dni można obejrzeć wystawę „Kosmiczna przygoda”…

wystawa1.jpg

Spore wrażenie zrobił na mnie oczywiście olbrzymi model Księżyca z wmontowanymi weń wziernikami przez które można zobaczyć… no właśnie trochę się rozczarowałem, bo autorzy zamiast zdjęć z miejsc lądowań poszczególnych misji Apollo wrzucili jakieś futurystyczne obrazki. Mimo wszystko mogłem dotknąć, a nawet przytulić się do  Srebrnego Globu… 

wystawa2.jpg

Kolejnym interesującym punktem wystawy są księżycowe panoramy. Ze sporą satysfakcją odnotowałem fakt, że wykorzystano w nich zdjęcia, które również można znaleźć w moim blogu tutaj

wystawa3.jpg

Wśród wielu gablotek znalazły się także racje żywnościowe kosmonautów i astronautów. Które są radzieckie, a które pochodzą z NASA można ocenić już na pierwszy rzut oka…

wystawa4.jpg wystawa5.jpg

Nie mogłem sobie także darować sfotografowania modelu słynnej plakietki pozostawionej na Srebrnym Globie przez załogę Apollo 11…

wystawa6.jpg

Na wystawie umieszczono bardzo dużo trójwymiarowych zdjęć, które należało oglądać w specjalnych okularach. Nie posiadałem takowych, ale na szczęście Bart jako człowiek bardzo zapobiegliwy zabrał dwie pary z domu. Oprócz tego w niewielkiej salce multimedialnej można było zobaczyć krótki film poświęcony historii podboju kosmosu. Moją uwagę przykuła także niewielka gablotka, w której umieszczono śrubę pochodzącą z kapsuły Marcury Liberty Bell 7, a która zatonęła w 1962 roku, kiedy doszło do przypadkowego odstrzelenia włazu po lądowaniu na Atlantyku. W 1999 roku udało się ją wydobyć. I pomyśleć, że ten kawałek metalu przeleżał kilka tysięcy metrów pod wodą przez kilkadziesiąt lat…

wystawa7.jpg

Dominował jednak sprzęt rosyjski. Jego zgrzebność i funkcjonalność jest porażająca. Oto panel obsługi skafandra używanego do wyjść w otwarty kosmos…

wystawa8.jpg

Korzystając z długiego weekendu wybraliśmy się też do krakowskiego Muzeum Lotnictwa. Nie każdy o tym wie że właśnie w Krakowie znajduje się największa w Europie kolekcja silników lotniczych i rakietowych. Nie mogłem sobie nie zrobić zdjęć z elementami silników rakiet V-2 i R-7.

wystawa9.jpg wystawa10.jpg

Wyprawa była bardzo udana. Jeśli macie chwilę czasu – warto odwiedzić Kraków niekoniecznie w celu łażenia po zatłoczonym jak diabli rynku.

Space Demo - Część trzecia (i ostatnia)

Saturday, May 5th, 2007

Po długim weekendzie przedstawiam trzecią i ostatnią część filmu poświęconą eksploracji kosmosu. Zapraszam na podróż po Układzie Słonecznym… acha ! Film powstawał gdy Pluton był jeszcze planetą…

spacedemo3.jpg
kliknij by obejrzeć film

Space demo - część druga

Friday, April 27th, 2007

Czas na drugą część filmu o podboju kosmosu przygotowanego dla planetarium w Dubaju. Dziękuję za wszystkie maile i komentarze. Czekam z niecierpliwością na następne. Każdy głos płynący od Was przekonuje mnie, że prowadzenie tej strony ma sens i miesiąc pracy nad filmem nie poszedł na marne. A zatem dziś kolejny kawałek…Jeszcze raz dziękuję Studio Presto za zaangażowanie i masę inspiracji. A zatem … życzę przyjemnego oglądania.

spacedemo2.jpg

klikniij by obejrzeć film

Space demo - część pierwsza

Monday, April 23rd, 2007

Czas najwyższy wyjaśnić nazwę tej strony. W połowie zeszłego roku postanowiłem przygotować film demonstracyjny, który wysłałem do planetarium w Dubaju. Chciałem zobaczyć jak zostanie odebrana moja radosna twórczość na Bliskim Wschodzie. Demo zostało nagrane (wielkie dzięki dla Tomka, Pat i Groha), wysłane, a ja zacisnąłem kciuki. Niestety, bez efektu. Dubaj się nie odezwał, a ja postanowiłem założyć stronę na której będę dzielił się swoimi fascynacjami ze wszystkimi, niekoniecznie za petrodolary. Oto pierwsza część piętnastominutowego filmu. Jeśli was zainteresuje - opublikuję następne. Życząc miłego oglądania liczę na komentarze i maile.

spacedemo.jpg

naciśnij by odtworzyć film

Skafandry księżycowe - najciekawsze projekty

Thursday, April 19th, 2007

Charakterystyczne skafandry księżycowe używane przez amerykańskich astronautów w ramach programu Apollo stały się symbolami triumfu technologii – pozwalały na przeżycie i wykonywanie skomplikowanych czynności w skrajnie niesprzyjających warunkach. Na Księżycu nie ma czym oddychać – o tym wiedzą wszyscy – ale brak atmosfery pociąga za sobą również ogromne różnice temperatur: -173 stopnie Celsjusza w cieniu i + 100 stopni Celsjusza w pełnym słońcu. Ale udało się – Amerykanie wylądowali na Księżycu, a słynne zdjęcie Aldrina to już dziś właściwie ikona:

neil_armstrong_on_moon_1a.jpg

Aż trudno uwierzyć, że skafandry księżycowe używane przez 12 osób które miały szczęście chodzić po Srebrnym Globie wywodzą się w prostej linii z tego oto projektu:

litton58.jpg

Skafander USAF MARK I został zaprojektowany przez amerykańską firmę Litton w 1958 roku, czyli jeszcze przed wystrzeleniem Sputnika i utworzeniem NASA. Już wtedy amerykańskie lotnictwo zdawało sobie sprawę z faktu, że lot człowieka w kosmos to kwestia najbliższych lat. Skafander zaprojektowano z myślą o spacerach w otwartej przestrzeni kosmicznej, oraz misjach księżycowych. Został on gruntownie przetestowany – spędził w sumie 600 godzin w komorze ciśnieniowej symulującej pobyt na wysokości ok. 100 kilometrów. 9 czerwca 1958 roku odbyła się próba z udziałem człowieka. Pilot doświadczalny, kpt. Iven C. Kincheloe Jr wykonał w nim symulowany lot ponad atmosferę – próba zakończyła się sukcesem. Skafander, co ważne dawał astronaucie dużo swobody i stał się bazą do tworzenia kolejnych modeli. W nieco inną stronę poszła firma Grumman, która na początku lat 60-tych opracowała dość nietypowy projekt skafandra księżycowego:

tgrummst.jpg

Choć skafander nie był zbyt piękny (szczerze mówiąc przypomina przebranie kosmity z niskobudżetowych filmów SCI-FI z lat 50’tych) pozwalał astronaucie na wyciągnięcie rąk z elastycznych rękawów i wykonywanie różnych czynności wewnątrz skafandra. Jakich ? Na przykład przetarcia zaparowanej szyby wizjera, co stanowiło spory problem dla inżynierów konstruujących skafandry dla misji Apollo. Mimo wszystko trudno mi jednak polubić ten projekt, podobnie jak ten:

trepubst.jpg

Został on stworzony przez firmę Republic Aviation w latach 60-tych. Jego zaletą był panoramiczny wizjer, oraz również możliwość operowania rękami wewnątrz skafandra. Poza tym… nie, więcej zalet nie jestem w stanie wymienić. Złośliwie mogę tylko stwierdzić, że brakuje na nim tylko napisu „SHELL”. Projektowaniem skafandrów księżycowych zajmował się także sam Wehrner Von Braun – ojciec amerykańskiego programu kosmicznego, projektant rakiety Saturn V. Oto jeden z jego rysunków:

hzfigi05.gif

Skafander „Horizon” był pokryty metalowym pancerzem, który zdaniem Von Brauna byłby łatwy do czyszczenia i sterylizacji chroniąc zarazem astronautę przed skutkami potknięcia się na Księżycu. Nie wiedziano wówczas jak w kosmosie zachowają się sztuczne włókna. Waga skafandra nie była porażająca – 120 kilogramów. Nad projektami ubrań dla selenautów pracowali także artyści: 

apollosuit1.jpg

Nazwisko autora jest nieznane, ale można zauważyć na tym rysunku (poza hełmem) pewne podobieństwo do znanych nam skafandrów Apollo. Kiedy prezydent Kennedy ogłosił ambitny plan lotu na Księżyc prace w NASA ruszyły na całego. Seria skafandrów opracowana przez firmy Litton i AiResearch jest wyglądem zbliżona do tego co znamy z filmów i zdjęć archiwalnych.

apollosuit7.jpg

Rosjanie planując misje księżycowe oczywiście także opracowali serię skafandrów służących do poruszania się po Srebrnym Globie:

krechet1.jpgkrech10.jpg

Skafander Krechet, choć na pierwszy rzut oka podobny do projektów amerykańskich nieco się od nich różni. Przede wszystkim astronauta zakładał go … wchodząc do niego przez właz znajdujący się na plecach – plecak zawierający urządzenia do podtrzymania życia był rodzajem drzwi. System był całkowicie zintegrowany z resztą skafandra co uwolniło konstruktorów od konieczności umieszczenia przewodów na zewnątrz i zmniejszenie ryzyka przypadkowego uszkodzenia ich.

Skafander który miał na sobie Neil Armstrong w czasie swojego spaceru księżycowego został wyprodukowany przez firmę Latex Corporation i nosił oznaczenie A-7L.

emu.jpg

A-7L ważył na Ziemi ok. 90 kilogramów, na Księżycu tylko około 16-tu. Więcej o samym skafandrze już wkrótce (postaram się o oryginalną instrukcję używania z NASA), ale nie mogę nie spojrzeć w przyszłość:

nasamk3c.jpg

Kilka lat temu Amerykanie zaprezentowali projekt skafandra Mark III – który być może będzie wykorzystany w załogowych lotach na Marsa. Jest lekki i zapewnia dużą swobodę. Jest tylko jedno ‘ale”. O załogowych lotach na Marsa nawet się poważnie jeszcze nie mówi, nie mówiąc już o konkretnych planach. Możliwe jest zatem, że w kiedy wreszcie taka wyprawa się odbędzie na Mark III nasze dzieci będą patrzyły jak my na projekty skafandrów księżycowych z lat 60-tych…

Rusza nowy dział !

Thursday, April 5th, 2007

right-stuff.jpg

Serdecznie zapraszam do nowego działu “Recenzje filmów” gdzie zamieściłem właśnie recenzję filmu “The Right Stuff” pokazującego w nieco hollywoodzkim świetle historię amerykańskiego programu kosmicznego. Aby przejść do recenzji filmowych kliknijcie tu, albo po prostu w odpowiednią pozycję menu z prawej strony. Miłej lektury, polemika mile widziana. Wielkie podziękowania dla Barta za udostępnienie filmu.

Zwierzęta w kosmosie

Tuesday, March 27th, 2007

Zwierzęta pojawiły się na naszej planecie przed człowiekiem. W kosmosie również. Przypadła im jednak bardzo niewdzięczna rola. W misjach orbitalnych i suborbitalnych wzięło udział o wiele więcej zwierząt niż ludzi i oczywiście o wiele więcej z nich zginęło. Zwierzęca historia podboju kosmosu ma również swoich bohaterów i szare myszki (dosłownie).

Na początek nieco zaskakująca informacja. Otóż słynna Łajka o której napisano wiele piosenek i szkolnych czytanek, nie była wcale pierwszą żywą istotą, która znalazła się w przestrzeni kosmicznej.

W czerwcu 1946 roku amerykańska wersja rakiety V2 wyniosła na wysokość ponad 100 km. muszki owocowe. Pierwszym przedstawicielem gatunku naczelnych, który znalazł się w kosmosie był rezus o imieniu Albert II wystrzelony przez Amerykanów na wysokość 134 kilometrów 14 czerwca 1949 roku. Małpa niestety nie przeżyła lądowania – zasobnik roztrzaskał się o ziemię z powodu awarii spadochronu.  Nieco ponad rok później w kosmosie pojawiła się pierwsza mysz (także amerykańska).  Łajka nie była także pierwszym psem, który znalazł się w kosmosie. W styczniu 1951 roku w lot suborbitalny Rosjanie wysłali dwa psy: Cygana i Dezika. Dlaczego zatem lot Łajki przeszedł do historii ? Otóż była ona pierwszym psem, który odbył lot orbitalny. Jak wiemy, Łajka otrzymała bilet w jedną stronę – Sputnik 2 nie był wyposażony w silnik hamujący. Bezpośrednia przyczyna śmierci zwierzęcia do dziś jest niejasna – niektóre źródła mówią o braku powietrza, inne wody, jeszcze inne mówią o śmierci spowodowanej przegrzaniem (kapsuła nie posiadała osłony termicznej).

laika.jpg


Amerykanie także mają swojego zwierzęcego bohatera. Został nim szympans Ham, który poleciał w kosmos na pokładzie statku Mercury 31 stycznia 1961 roku. W czasie misji naukowcy chcieli sprawdzić zdolność do pracy w stanie nieważkości. Ham został wytresowany tak, by po zapaleniu się niebieskiej żarówki umieszczonej przed oczami pociągać za dźwignię. W razie braku reakcji zwierzę otrzymywało delikatne uderzenie prądem za pośrednictwem elektrod przyczepionych do stóp. Mimo kilku awarii do których doszło w czasie lotu (zbyt duża prędkość rakiety przy starcie i utrata szczelności kabiny) Ham wykonał swoje zadanie i wrócił na Ziemię. NASA doceniła jego wkład w program kosmiczny i wysłała go na zasłużoną emeryturę. Ham zakończył życie w ogrodzie zoologicznym  w Północnej Karolinie w 1983 roku w wieku 27 lat.

ham2.jpg


W marcu 1961 roku w kosmos poleciała pierwsza świnka morska i żaba (Wostok 3A)

Pierwszy szczur znalazł się w przestrzeni kosmicznej dzięki Francuzom (22 lutego 1961). Dwa lata później Francja wysłała w kosmos kota imieniem Felix.

W 1966 roku Stany Zjednoczone umieściły na pokładzie kapsuł Biosatellite I i II muszki owocowe, owady z gatunku błonkoskrzydłych, wołki zbożowe, żabi skrzek, ameby, bakterie, oraz grzyby.

14 września 1968 roku w kierunku Księżyca wystrzelono pierwsze żółwie, które stały się od razu posiadaczami dwóch rekordów: były pierwszymi organizmami z Ziemi jakie znalazły się w tzw. „głębokim kosmosie”, oraz pierwszymi żyjącymi istotami jakie okrążyły Księżyc. Z powodu problemów technicznych powracająca kapsuła Zond – 5 weszła w atmosferę z ogromną prędkością i przeciążenie sięgnęło 20 g. Zwierzęta przeżyły jednak lądowanie na Oceanie Indyjskim.

W październiku 1970 roku w kosmos poleciały pierwsze ropuchy (misja zorganizowana przez NASA)

W księżycowym programie Apollo wzięło udział pięć myszy, natomiast na pokładzie stacji orbitalnej Skylab pojawiła się pierwsza ryba w przestrzeni kosmicznej (przydenka żebrowata), oraz dwa pająki krzyżaki – Arabella i Anita. W przypadku pająków naukowcy chcieli sprawdzić jak poradzą sobie one z tkaniem sieci w warunkach zerowej grawitacji. Adaptacja do warunków nieważkości trwała u Arabelli i Anity dość długo, ale mimo początkowych niepowodzeń owady utkały pajęczyny, choć nie tak regularne i dokładne jak na Ziemi. Pająki nie były również w stanie produkować nici o jednakowej grubości, co na Ziemi nie stwarza im żadnych problemów. W czasie misji oba krzyżaki zdechły, najprawdopodobniej z powodu odwodnienia.

pajak-w-kosmosie.jpg


W 1985 roku Rosjanie wysłali w ramach programu BION w kosmos pierwsze traszki – naukowcy wybrali te zwierzęta ze względu na ich niewiarygodną zdolność do przystosowywania się do życia w warunkach zmiennej grawitacji.

W latach 90-tych Rosjanie przeprowadzali także kosmiczne eksperymenty naukowe z krewetkami (żywymi) oraz żuki.

Z kolei NASA w czasie ostatniej dekady XX wieku badała w stanie nieważkości zachowanie m.in świerszczy, ślimaków i jeżowców.

W czasie ostatniego lotu promu Columbia na pokładzie wahadłowca znajdowało się wiele zwierząt, m.in. gąsienice, pszczoły i mrówki, oraz nicienie. Te ostatnie przeżyły katastrofę – pojemnik z nimi został znaleziony wśród szczątków wahadłowca, choć naukowcy twierdzą, że tak naprawdę były to ich dzieci, a nawet wnuki, bo cykl życiowy nicienia jest bardzo krótki.

Wszystkim zwierzętom, które poleciały w kosmos należy oddać wielki pokłon – zginęło ich o wiele więcej niż powróciło, czego przykładem może być poniższe zdjęcie przedstawiające Alberta III – amerykańską małpę, której zrobiono zdjęcie tuż przed eksplozją rakiety V2 którą leciała w kosmos…

albert_iii_in_space.jpg

Gdzie jest Snoopy ?

Friday, March 16th, 2007

Diabeł podobno tkwi w szczegółach. Co odpowiecie jeśli ktoś spyta was co stało się z lądownikami, które brały udział w misjach księżycowych ? Oczywiście - ich podstawy w dalszym ciągu znajdują się na Srebrnym Globie, natomiast moduły załogowe roztrzaskały się o Księżyc po powrocie astronautów do statków Apollo. Zgadza się. Ale nie do końca.

onpad17.jpg

18 maja 1969 roku rozpoczęła się próba generalna przed lądowaniem człowieka na Księżycu. Załoga Apollo 10 w skład której weszli Thomas Stafford – dowódca, pilot modułu dowodzenia John Young i pilot lądownika księżycowego LM (Lunar Module) Eugene Cernan miała przetestować większość procedur związanych z lądowaniem na Srebrnym Globie. 21 maja Apollo 10 jest już w pobliżu Księżyca. Stafford i Young przechodzą do lądownika, który nazwano ‘Snoopy’ i odłączają się od modułu dowodzenia. Pojazd obniża swoją orbitę. W pewnym momencie leci zaledwie 15 kilometrów nad powierzchnią Księżyca. Wbrew obiegowej opinii astronauci nie mieli jednak możliwości wylądowania na Srebrnym Globie, nawet gdyby chcieli przeciwstawić się planowi lotu opracowanemu przez NASA, ponieważ Snoopy nie był do tego przygotowany. Lądownik leci nisko nad powierzchnią Srebrnego Globu. Załoga sprawdza systemy LEM’a oraz fotografuje rejon przewidywanego miejsca lądowania następnej misji, Apollo 11. Następnie od lądownika zostaje odrzucona podstawa i astronauci w module załogowym wracją na wyższą orbitę. Tam dochodzi do połączenia z modułem dowodzenia.

apollo_10_lm.jpg

Stafford i Cernan witają się Youngiem, a pozbawiony załogi Snoopy zostaje odłączony i…. no właśnie. W odróżnieniu od innych misji ten lądownik nie roztrzaskał się o powierzchnię Księżyca ! Po separacji zdalnie włączono jego silnik, który… wprowadził Snoopiego na orbitę okołosłoneczną:

apollo-snoopy-3.jpg apollo-snoopy-2.jpg

Pytanie brzmi: gdzie Snoopy jest teraz ? Otóż znam na nie odpowiedź. Pewien Amerykanin opierając się na danych z NASA i korzystając z różnych symulacji wyliczył orbitę Snoopiego. Udało mi się znaleźć odpowiedni plugin do programu Celestia. Oto gdzie jest teraz lądownik:

apollo-snoopy-4.jpg

A oto krótki film przedstawiający ruch lądownika po orbicie (przepraszam za jakość):

click to play

Wszystko wskazuje na to, że Snoopy nie jest uszkodzony i być może któregoś dnia zostanie przechwycony i sprowadzony na Ziemię… 

Buran w Bahrajnie - wyjątkowo smutna historia

Sunday, February 11th, 2007

Robi się coraz ciekawiej… Jednego dnia, niezależnie od dwóch różnych osób (Od Barta i Grzegorza - wieeelkie dzięki) otrzymałem dość zaskakujące zdjęcie satelitarne Burana. Otóż można na nim wyraźnie zauważyć … Burana który niszczeje w jakimś porcie…

buran 2 buran 3

Ów port to Bahrajn na Bliskim Wschodzie. Zakładając, że wątek terrorystyczny możemy odrzucić jako zbyt fantastyczny, postanowiłem zidentyfikować orbiter i sprawdzić jego historię. Znam już fakty. Są niestety dość smutne.

Orbiter nosi numer 0.02 (Grzegorz zasugerował mi to w mailu i miał rację) i oznaczenie OK-GLI. Powstał we wczesnych latach 80tych i był wykorzystywany do prób atmosferycznych. Dzięki serwisowi aerospaceweb udało mi się zdobyć jego zdjęcia. Jak widać 0.02 latał nie tylko w tunelu aerodynamicznym. Wygląda na to, że dysponował nawet własnym turboodrzutowym napędem. Egzemplarz odbył ok 25 lotów próbnych.

buran ekipa buran 002 w locie

Kiedy program Burana został skreślony, o 0.02 zapomniano aż do końca lat 90tych. Wtedy zainteresował się nim australijski biznesmen i były astronauta Paul Scully-Power. Założona przez niego Buran Space Company zakupiła orbiter od Rosjan za cenę która pozostaje tajemnicą. Prom miał być jedną z atrakcji olimpiady w Sydney w 2000 roku. Pomysł okazał się jednak niewypałem - orbiter nie wzbudził większego zainteresowania turystów i Scully - Power popadł w finansowe tarapaty. Co prawda biznesmen miał ambitny plan by ruszyć z objazdową wystawą po Australii, ale pomysł nigdy nie został wcielony w życie. Tymczasem orbiter stał na jednym z parkingów w Sydney.

sydney

W końcu Scully - Power zbankrutował. Rosjanie nie chcieli promu z powrotem i poprosili o pomoc w sprzedaży Burana amerykańską firmę  First FX. Ta postanowiła wystawić orbiter na licytacji zorganizowanej wspólnie z jedną ze stacji radiowych w Los Angeles. Choć ofert było sporo, żadna nie okazała się poważna. Minimalna cena 6 milionów dolarów za jaką chciała sprzedać firma prom mogła odstraszyć nawet bardzo bogatych słuchaczy. Tymczasem wandale w Sydney nie bali się niczego:

syndey 2

Wreszcie w 2002 roku Buran został kupiony przez firmę Space Shuttle World Tour zarejestrowaną w Singapurze. Firma przetransportowała orbiter do Bahrajnu gdzie stał się jedną z atrakcji Letniego Festiwalu w 2002 roku. Następnie Buran 0.02 miał trafić do Tajlandii. Jego właściciele chcieli by po raz kolejny przyciągnął turystów. I po raz kolejny orbiter zamiast milionów sprowadził na głowy swoich właścicieli kłopoty. Firma z Singapuru ogłosiła, że ze względów finansowych nie może pokryć kosztów transportu do Azji i opłat za przechowywanie promu w Bahrajnie. Orbiter trafił na nabrzeże, ale Rosjanie do których Buran, niczym bumerang rafił już po raz trzeci, nie zamierzali go sprowadzać z powrotem do Rosji.

bahrajn3

Wreszcie w 2004 roku pokazało się światełko w tunelu. Promem zainteresowało się niemieckie muzeum w Sinsheim. W zamian za Burana 0.02 zaoferowali Rosjanom sześciocyfrową kwotę. Gdy wydawało się że wszystko jest na dobrej drodze, okazało się, że trwająca batalia sądowa pomiędzy Rosjanami (NPO Molniya) a firmą Space Shuttle World Tour uniemożliwia sfinalizowanie transakcji i wydostanie orbitera z Bahrajnu. Władze Bahrajnu ogłosiły w 2005 roku, że nie mogą wydać promu dopóki sprawa nie zostanie rozstrzygnięta przed Międzynarodowym Sądem Arbitrażowym w Londynie. Zawirowania prawne trwają, a zdjęcia satelitarne pokazują że już nie długo nie będzie o co walczyć. Tym bardziej że muzeum w Siensheim zakupiło od Rosjan inny, ukończony w 40 % egzemplarz Burana co pewnie nieco zmniejszy zapał Niemców w walce o chyba nieco zapomniany kawałek historii podboju kosmosu leżący na nabrzeżu w Bahrajnie… Dzięki wam moi drodzy koledzy udało się go nieco odsłonić.