Kosmiczne pogrzeby

June 23rd, 2007

space2.jpg

Pamiętacie ostatnią scenę filmu „Kosmiczni kowboje” ? Tommy Lee Jones - astronauta NASA, któremu nie było dane wziąć udziału w misjach Apollo popełnia samobójstwo kierując radzieckiego satelitę wojskowego na kurs kolizyjny z Księżycem. Słysząc słynną piosenkę „Fly Me To The Moon” Franka Sinatry widzimy ciało Jonesa leżące na Srebrnym Globie. To już nie fantazja. Kosmiczne pogrzeby są możliwe. Grób jednego człowieka znajduje się już nawet na Księżycu.

Od końca lat 90-tych w kosmosie „pochowano” około 150 osób. Oczywiście w grę nie wchodzi wysłanie w przestrzeń całego ciała zmarłego. Byłoby to po prostu zbyt drogie. W niewielkiej kapsule wysokości ok. 7 centymetrów i średnicy 1 cm. umieszczana jest próbka prochów pochodząca z kremacji. Pierwsza próba „kosmicznego pochówku” odbyła się 21 kwietnia 1998 roku. Specjalna rakieta „Pegasus” odpalona na wysokości 11 kilometrów z pokładu samolotu wyniosła na niską orbitę prochy 24 osób znajdujące się w specjalnym pojemniku. Satelita spłonął w atmosferze w maju 2002 roku.

503px-taurusvandenbergafb12may2000timeexposure.jpg

Obecnie nie są organizowane specjalne loty „pogrzebowe” – pojemniki z prochami wysyłane są przy okazji innych misji – najczęściej w czasie umieszczania na orbicie sztucznych satelitów, ale nie tylko. Szczątki jednego z odkrywców komety Shoemaker – Levy 9, która w latach 90-tych zderzyła się z Jowiszem, Eugene Shoemakera stanowiły dodatkowy ładunek księżycowej sondy Lunar Prospector wystrzelonej w styczniu 1999 roku i w lipcu tego samego roku spoczęły w okolicy południowego bieguna Srebrnego Globu.

lpnosunm.jpg

W tej chwili komercyjną działalnością w tym zakresie zajmuje się na świecie tylko jedna firma - Space Services inc., która oferuje m.in. wysłanie prochów w lot suborbitalny - w ten sposób pochowany został m.in amerykański astronauta Gordon Cooper biorący w latach 60-tych udział w programie Mercury. Koszt wysłania jednego grama prochów wynosi w tym wypadku 495 USD. Wystrzelenie szczątków bliskiej osoby na orbitę jest oczywiście droższe - 1295 USD za 1 gram. Dziesięć razy więcej trzeba zapłacić za pogrzeb na Księżycu – najbliższy taki lot planowany jest na 2009 rok. Na ten sam rok firma planuje wystrzelenie w kosmos specjalnego statku kosmicznego, który napędzany olbrzymim żaglem na wiatr słoneczny opuści nasz układ i poleci do gwiazd. Za wysłanie 1 grama prochów bliskiej osoby w taką międzygalaktyczną podróż trzeba zapłacić 12 500 USD.

_38280277_sail300.jpg

Zdaniem analityków kosmiczne pogrzeby to dziedzina biznesu, która będzie rozwijała się równie szybko jak turystyka kosmiczna. Pytanie tylko co na to wszystko księża i teolodzy ? Ja marzę co prawda o locie w kosmos, ale jednak w innej formie – w towarzystwie układu podtrzymania życia…

Nowa recenzja: T. A. Heppenheimer “Podbój kosmosu”

May 18th, 2007

Zapraszam do działu “Recenzje książek” gdzie właśnie opublikowałem tekst dotyczący fascynującej książki jednego z największych popularyzatorów lotów kosmicznych. Praca naukowa, którą czyta się jak dobry kryminał. Pozycja obowiązkowa. Życzę miłej lektury.

heppenheimer2.jpg

 

Kosmiczna podróż do Krakowa

May 7th, 2007

W czasie długiego weekendu nie próżnowałem i razem z moimi przyjaciółmi Agnieszką i Bartem wybrałem się do Krakowa. Cel był jak najbardziej kosmiczny – w Galerii Kraków jeszcze przez kilka dni można obejrzeć wystawę „Kosmiczna przygoda”…

wystawa1.jpg

Spore wrażenie zrobił na mnie oczywiście olbrzymi model Księżyca z wmontowanymi weń wziernikami przez które można zobaczyć… no właśnie trochę się rozczarowałem, bo autorzy zamiast zdjęć z miejsc lądowań poszczególnych misji Apollo wrzucili jakieś futurystyczne obrazki. Mimo wszystko mogłem dotknąć, a nawet przytulić się do  Srebrnego Globu… 

wystawa2.jpg

Kolejnym interesującym punktem wystawy są księżycowe panoramy. Ze sporą satysfakcją odnotowałem fakt, że wykorzystano w nich zdjęcia, które również można znaleźć w moim blogu tutaj

wystawa3.jpg

Wśród wielu gablotek znalazły się także racje żywnościowe kosmonautów i astronautów. Które są radzieckie, a które pochodzą z NASA można ocenić już na pierwszy rzut oka…

wystawa4.jpg wystawa5.jpg

Nie mogłem sobie także darować sfotografowania modelu słynnej plakietki pozostawionej na Srebrnym Globie przez załogę Apollo 11…

wystawa6.jpg

Na wystawie umieszczono bardzo dużo trójwymiarowych zdjęć, które należało oglądać w specjalnych okularach. Nie posiadałem takowych, ale na szczęście Bart jako człowiek bardzo zapobiegliwy zabrał dwie pary z domu. Oprócz tego w niewielkiej salce multimedialnej można było zobaczyć krótki film poświęcony historii podboju kosmosu. Moją uwagę przykuła także niewielka gablotka, w której umieszczono śrubę pochodzącą z kapsuły Marcury Liberty Bell 7, a która zatonęła w 1962 roku, kiedy doszło do przypadkowego odstrzelenia włazu po lądowaniu na Atlantyku. W 1999 roku udało się ją wydobyć. I pomyśleć, że ten kawałek metalu przeleżał kilka tysięcy metrów pod wodą przez kilkadziesiąt lat…

wystawa7.jpg

Dominował jednak sprzęt rosyjski. Jego zgrzebność i funkcjonalność jest porażająca. Oto panel obsługi skafandra używanego do wyjść w otwarty kosmos…

wystawa8.jpg

Korzystając z długiego weekendu wybraliśmy się też do krakowskiego Muzeum Lotnictwa. Nie każdy o tym wie że właśnie w Krakowie znajduje się największa w Europie kolekcja silników lotniczych i rakietowych. Nie mogłem sobie nie zrobić zdjęć z elementami silników rakiet V-2 i R-7.

wystawa9.jpg wystawa10.jpg

Wyprawa była bardzo udana. Jeśli macie chwilę czasu – warto odwiedzić Kraków niekoniecznie w celu łażenia po zatłoczonym jak diabli rynku.

Space Demo - Część trzecia (i ostatnia)

May 5th, 2007

Po długim weekendzie przedstawiam trzecią i ostatnią część filmu poświęconą eksploracji kosmosu. Zapraszam na podróż po Układzie Słonecznym… acha ! Film powstawał gdy Pluton był jeszcze planetą…

spacedemo3.jpg
kliknij by obejrzeć film

Space demo - część druga

April 27th, 2007

Czas na drugą część filmu o podboju kosmosu przygotowanego dla planetarium w Dubaju. Dziękuję za wszystkie maile i komentarze. Czekam z niecierpliwością na następne. Każdy głos płynący od Was przekonuje mnie, że prowadzenie tej strony ma sens i miesiąc pracy nad filmem nie poszedł na marne. A zatem dziś kolejny kawałek…Jeszcze raz dziękuję Studio Presto za zaangażowanie i masę inspiracji. A zatem … życzę przyjemnego oglądania.

spacedemo2.jpg

klikniij by obejrzeć film

Space demo - część pierwsza

April 23rd, 2007

Czas najwyższy wyjaśnić nazwę tej strony. W połowie zeszłego roku postanowiłem przygotować film demonstracyjny, który wysłałem do planetarium w Dubaju. Chciałem zobaczyć jak zostanie odebrana moja radosna twórczość na Bliskim Wschodzie. Demo zostało nagrane (wielkie dzięki dla Tomka, Pat i Groha), wysłane, a ja zacisnąłem kciuki. Niestety, bez efektu. Dubaj się nie odezwał, a ja postanowiłem założyć stronę na której będę dzielił się swoimi fascynacjami ze wszystkimi, niekoniecznie za petrodolary. Oto pierwsza część piętnastominutowego filmu. Jeśli was zainteresuje - opublikuję następne. Życząc miłego oglądania liczę na komentarze i maile.

spacedemo.jpg

naciśnij by odtworzyć film

Skafandry księżycowe - najciekawsze projekty

April 19th, 2007

Charakterystyczne skafandry księżycowe używane przez amerykańskich astronautów w ramach programu Apollo stały się symbolami triumfu technologii – pozwalały na przeżycie i wykonywanie skomplikowanych czynności w skrajnie niesprzyjających warunkach. Na Księżycu nie ma czym oddychać – o tym wiedzą wszyscy – ale brak atmosfery pociąga za sobą również ogromne różnice temperatur: -173 stopnie Celsjusza w cieniu i + 100 stopni Celsjusza w pełnym słońcu. Ale udało się – Amerykanie wylądowali na Księżycu, a słynne zdjęcie Aldrina to już dziś właściwie ikona:

neil_armstrong_on_moon_1a.jpg

Aż trudno uwierzyć, że skafandry księżycowe używane przez 12 osób które miały szczęście chodzić po Srebrnym Globie wywodzą się w prostej linii z tego oto projektu:

litton58.jpg

Skafander USAF MARK I został zaprojektowany przez amerykańską firmę Litton w 1958 roku, czyli jeszcze przed wystrzeleniem Sputnika i utworzeniem NASA. Już wtedy amerykańskie lotnictwo zdawało sobie sprawę z faktu, że lot człowieka w kosmos to kwestia najbliższych lat. Skafander zaprojektowano z myślą o spacerach w otwartej przestrzeni kosmicznej, oraz misjach księżycowych. Został on gruntownie przetestowany – spędził w sumie 600 godzin w komorze ciśnieniowej symulującej pobyt na wysokości ok. 100 kilometrów. 9 czerwca 1958 roku odbyła się próba z udziałem człowieka. Pilot doświadczalny, kpt. Iven C. Kincheloe Jr wykonał w nim symulowany lot ponad atmosferę – próba zakończyła się sukcesem. Skafander, co ważne dawał astronaucie dużo swobody i stał się bazą do tworzenia kolejnych modeli. W nieco inną stronę poszła firma Grumman, która na początku lat 60-tych opracowała dość nietypowy projekt skafandra księżycowego:

tgrummst.jpg

Choć skafander nie był zbyt piękny (szczerze mówiąc przypomina przebranie kosmity z niskobudżetowych filmów SCI-FI z lat 50’tych) pozwalał astronaucie na wyciągnięcie rąk z elastycznych rękawów i wykonywanie różnych czynności wewnątrz skafandra. Jakich ? Na przykład przetarcia zaparowanej szyby wizjera, co stanowiło spory problem dla inżynierów konstruujących skafandry dla misji Apollo. Mimo wszystko trudno mi jednak polubić ten projekt, podobnie jak ten:

trepubst.jpg

Został on stworzony przez firmę Republic Aviation w latach 60-tych. Jego zaletą był panoramiczny wizjer, oraz również możliwość operowania rękami wewnątrz skafandra. Poza tym… nie, więcej zalet nie jestem w stanie wymienić. Złośliwie mogę tylko stwierdzić, że brakuje na nim tylko napisu „SHELL”. Projektowaniem skafandrów księżycowych zajmował się także sam Wehrner Von Braun – ojciec amerykańskiego programu kosmicznego, projektant rakiety Saturn V. Oto jeden z jego rysunków:

hzfigi05.gif

Skafander „Horizon” był pokryty metalowym pancerzem, który zdaniem Von Brauna byłby łatwy do czyszczenia i sterylizacji chroniąc zarazem astronautę przed skutkami potknięcia się na Księżycu. Nie wiedziano wówczas jak w kosmosie zachowają się sztuczne włókna. Waga skafandra nie była porażająca – 120 kilogramów. Nad projektami ubrań dla selenautów pracowali także artyści: 

apollosuit1.jpg

Nazwisko autora jest nieznane, ale można zauważyć na tym rysunku (poza hełmem) pewne podobieństwo do znanych nam skafandrów Apollo. Kiedy prezydent Kennedy ogłosił ambitny plan lotu na Księżyc prace w NASA ruszyły na całego. Seria skafandrów opracowana przez firmy Litton i AiResearch jest wyglądem zbliżona do tego co znamy z filmów i zdjęć archiwalnych.

apollosuit7.jpg

Rosjanie planując misje księżycowe oczywiście także opracowali serię skafandrów służących do poruszania się po Srebrnym Globie:

krechet1.jpgkrech10.jpg

Skafander Krechet, choć na pierwszy rzut oka podobny do projektów amerykańskich nieco się od nich różni. Przede wszystkim astronauta zakładał go … wchodząc do niego przez właz znajdujący się na plecach – plecak zawierający urządzenia do podtrzymania życia był rodzajem drzwi. System był całkowicie zintegrowany z resztą skafandra co uwolniło konstruktorów od konieczności umieszczenia przewodów na zewnątrz i zmniejszenie ryzyka przypadkowego uszkodzenia ich.

Skafander który miał na sobie Neil Armstrong w czasie swojego spaceru księżycowego został wyprodukowany przez firmę Latex Corporation i nosił oznaczenie A-7L.

emu.jpg

A-7L ważył na Ziemi ok. 90 kilogramów, na Księżycu tylko około 16-tu. Więcej o samym skafandrze już wkrótce (postaram się o oryginalną instrukcję używania z NASA), ale nie mogę nie spojrzeć w przyszłość:

nasamk3c.jpg

Kilka lat temu Amerykanie zaprezentowali projekt skafandra Mark III – który być może będzie wykorzystany w załogowych lotach na Marsa. Jest lekki i zapewnia dużą swobodę. Jest tylko jedno ‘ale”. O załogowych lotach na Marsa nawet się poważnie jeszcze nie mówi, nie mówiąc już o konkretnych planach. Możliwe jest zatem, że w kiedy wreszcie taka wyprawa się odbędzie na Mark III nasze dzieci będą patrzyły jak my na projekty skafandrów księżycowych z lat 60-tych…

Nowa recenzja książki - “Gwiezdny Bohater”

April 10th, 2007

gwiezdny-bohater.jpg

Zapraszam do działu “Recenzje książek” gdzie właśnie pojawił się tekst dotyczący rewelacyjnej książki Jamie Dorana i Piersa Bizony o Juriju Gagarinie.

Muzyka na „dzień dobry”, czyli wake up calls

April 6th, 2007

walkman.jpg

Nie ma nic lepszego niż miły początek dnia. I choć w kosmosie dość trudno wstać lewą nogą z łóżka (którego przecież nie ma) kontrolerzy lotów z NASA dbają o dobre samopoczucie astronautów i codziennie rano budzą ich inną piosenką nadawaną z Houston. Tradycja muzycznych pobudek ma już dobre kilkadziesiąt lat i sięga programu Gemini, kiedy astronauci spędzali na orbicie nawet dwa tygodnie. Poniżej umieściłem dokładną listę utworów i misji ściągniętych z NASA:

download pdf

Jaka muzyka przez ostatnie dekady budziła astronautów ? Odpowiedź jest prosta: każda: klasyczna, rock, elektroniczna, a nawet wojskowa. Wśród załóg biorących udział w misjach Apollo najpopularniejsze były: temat z „2001 Odysei kosmicznej”, oraz oczywiście „Fly Me to The Moon” w najróżniejszych wersjach i wykonaniach.

stewart-big.jpg

Kilka załóg misji wahadłowców usłyszało fragmenty ścieżek dźwiękowych z „Gwiezdnych Wojen” i „Star Treka”. Były też nagrania specjalne – astronauci z misji STS-44 usłyszeli pewnego dnia głos dowódcy statku „Enterprise”, czyli aktora Patricka Stewarta który pozdrowił „załogę statku kosmicznego „Atlantis”.

good-morning-vietnam.jpg

icon_electrical_accs.jpg

posłuchaj - warto !

Z kolei w 1988 roku w głośnikach wahadłowca Discovery rozległ się charakterystyczny głos Robina Williamsa, który wrzasnął do mikrofonu w Houston: „Goooooooood morning Discovery !!!!”, nawiązując do filmu „Good Morning Vietnam” w którym zagrał główną rolę. (Tak przy okazji znalezienie tego dźwięku kosztowało mnie 2 dni poszukiwań w necie ) Ciekawy jestem także jakie miny mieli astronauci z misji STS – 2, którzy pewnego ranka usłyszeli … czołówkę ze „świń w kosmosie” z „The Muppet Show”.

the_doors_quotes.jpg

Generalnie ludzie wybierający muzykę dla astronautów, a są to przeważnie ich koledzy, starają się nawiązywać do określonych sytuacji. I tak na przykład załoga Apollo 17 w dzień startu z Księżyca usłyszała „Light My Fire” grupy „The Doors”.

sojourner.jpg

Tradycja muzycznych pobudek przeniosła się również na misje bezzałogowe. W 1997 roku kiedy nad marsjańskim horyzontem wstawało słońce sonda Pathfinder usłyszała „The Final Frontier”. Z kolei łazikowi „Pathfinder” kontrolerzy z JPL zafundowali „Love Me Like A Rock”.

expedition12-mccartney-lrg.jpg

icon_electrical_accs.jpg

posłuchaj

iss-mccartney.jpg

 zobacz wideo

Na zakończenie prawdziwa perełka. 13 października 2005 roku Paul McCartney w czasie koncertu w Anaheim w Kaliforni zagrał na żywo dla załogi Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (która właśnie się obudziła).

A tak swoją drogą – ciekawe czy o tym wszystkim wie Zaiks ? Lepiej żeby tak nie było, bo tantiemy za transmisję utworu muzycznego w kosmos mogłyby pochłonąć cały budżet NASA…

Rusza nowy dział !

April 5th, 2007

right-stuff.jpg

Serdecznie zapraszam do nowego działu “Recenzje filmów” gdzie zamieściłem właśnie recenzję filmu “The Right Stuff” pokazującego w nieco hollywoodzkim świetle historię amerykańskiego programu kosmicznego. Aby przejść do recenzji filmowych kliknijcie tu, albo po prostu w odpowiednią pozycję menu z prawej strony. Miłej lektury, polemika mile widziana. Wielkie podziękowania dla Barta za udostępnienie filmu.